Cryptic Tales – Anathema
(4 lutego 2010, napisał: Prezes)

O istnieniu zespołu Cryptic Tales dowiedziałem się jakieś sześć lat temu… Wtedy to właśnie zacząłem interesować się starymi ziniaczami polskimi z początków lat 90. i to właśnie w nich po raz pierwszy zetknąłem się z tą nazwą. Niedługo później zresztą zespół ten się reaktywował i zaczął przygotowania do nowej płyty – „VII Dogmata of Mercy”. Przeglądając wspomniane wcześniej ziniacze często natrafiałem na bardzo entuzjastyczne opinie na temat pierwszego oficjalnego krążka tych grajków z Przemyśla, zatytułowanego „Anathema”. Nie namyślając się wiele postanowiłem zadziałać i zdobyć jakoś te pierwsze wydawnictwa Cryptic Tales. Z pomocą przyszedł mi sam zespół, który w tym samym czasie postanowił swoje stare materiały wydać ponownie. Reedycja debiutanckiego albumu „Anatema” została wydana na płycie cd (pierwsze wydanie było tylko kasetowe) przez Tomka z Redrum666. Cały materiał został lekko podrasowany dźwiękowo w studiu Spaart i zyskał całkiem nową oprawę graficzną. Oprócz tego na płycie znalazło się kilka fajnych i ciekawych dodatków multimedialnych (stare zdjęcia, skany plakatów koncertowych itp.). Tyle w kwestiach około muzycznych… Teraz sedno sprawy czyli sama muzyka… Po przesłuchaniu tego krążka już wiedziałem dlaczego ta kasta była otoczona niemal kultem. Przecież zawarte na niej dźwięki są niesamowite i nawet dzisiaj potrafią na słuchaczu zrobić ogromne wrażenie. Przytłacza przede wszystkim rozmach i różnorodność tej płyty. Nie są to jakieś tępe piłowane riffy poparte galopującą perkusją, lecz przemyślana i rozbudowana death metalowa machina. Odważne i niestandardowe aranże zawarte na tym materiale musiały dość ostro namieszać na ówczesnej scenie. Chłopaki nie bali się eksperymentowania i nowych rozwiązań, stąd w ich muzyce znalazło się miejsce także dla gitary klasycznej, klawiszy a nawet kontrabasu. Te dodatkowe instrumenty, w połączeniu z klasycznymi, ultra ciężkimi riffami tworzą naprawdę mroczny i duszny klimat. Do tego wszystkiego miażdży brudne i chropowate brzmienie, dość jednoznacznie kojarzące się z death metalowymi kapelami ze Szwecji.
Nie ma co więcej przedłużać… Ta reedycja to zarówno okazja dla młodych, którzy będą mogli liznąć nieco historii polskiego death metalu, jak i da starych, którym kasety z „Anatemą” już dawno się wytarły. Polecam!
Lista utworóó
1. Anathema
2. Steeple of The Nightmare
3. Live In Vinnless
4. In Grave Rotting Is Slowly
5. Voices Inside The Beast
6. Putrid Mutants
Ocena: 9/10
































