Demonic Slaughter – De Sepulcro Carnis Resurrectionem
(25 października 2025, napisał: Prezes)

Demonic Slaughter to już chyba na naszej scenie instytucja. Xaos Oblivion od lat ciągnie ten wózek nie oglądając się ani na mody, ani na trendy, które od dawna przetaczają się przez scenę. Robi swoje – konsekwentnie i z przekonaniem, że black metal nie potrzebuje liftingu, żeby brzmieć wiarygodnie. Tym razem jednak nie działał sam. Do współpracy zaprosił Nefariusa (znanego z Aryman), który odpowiada nie tylko za partie gitar, ale również za kompozycje i aranżacje części utworów. I to słychać – gitarowo ten materiał wypada naprawdę dobrze. Czuć tu rzemiosło, pewność ręki i świadomość formy – nic ponad to, ale właśnie dlatego to działa. W składzie znalazł się również Perversor, autor tekstów i oprawy graficznej, oraz Trenhell, odpowiedzialny za klawisze, pianino i syntezatory. Właśnie te ostatnie elementy stanowią jeden z najmocniejszych punktów albumu – chłodne, lodowate tła idealnie współgrają z gitarami, potęgując melancholijny, nihilistyczny klimat. To przecież nie aż tak częsty przypadek, gdy w klasycznie blackmetalowym kontekście klawisze nie są ozdobnikiem, tylko integralną częścią muzyki.
Sama muzyka raczej nie zaskakuje – klasyczny, drugofalowy black metal, surowy i chłodny, dokładnie taki, jaki powinien się tu pojawić. Perkusja nie wychodzi przed szereg, raczej stapia się z całością i trzyma rytualny puls całości, co w sumie pasuje do tej płyty. Największą robotę robi klimat – zimny, melancholijny, przesiąknięty beznadzieją i nihilizmem. To uczucie chłodu i pustki idealnie współgra z okładką, która wizualnie mogłaby być przeniesiona prosto z lat dziewięćdziesiątych.
Wokale Xaosa Obliviona są takie jak zawsze – obskurne, mroczne, wyprane z emocji, bardziej wypowiadane niż wykrzyczane. Nie trzymają się melodii, nie starają się ich tworzyć – raczej są kolejnym narzędziem do wylewania nienawiści i pogardy. Nie każdemu to podejdzie, ale trudno odmówić temu stylowi konsekwencji. Część tekstów jest po angielsku, część po polsku – i te drugie wypadają moim zdaniem bardziej przekonująco, choć w otwierającym „Black Night” angielski też brzmi dobrze.
W porównaniu z poprzednim materiałem, „The Night of Mesmeric Whispers”, tutaj powraca piwnica i zgnilizna. Nie ma już śladu po elektronicznych naleciałościach i „cykającej” perkusji – zamiast tego jest brud, mrok i wilgoć. Takiego Demonic Slaughter chce się słuchać. Właściwie można by powiedzieć, że to powrót do formy – tej najbardziej naturalnej, w której wszystko brzmi jak trzeba.
Na koniec warto wspomnieć o bardzo dobrej, dopracowanej oprawie graficznej. Estetyczna, stonowana, a przy tym w pełni oddająca zawartość muzyczną – chłód, pustkę i melancholię, nostalgię za czasami minionymi.
Xaos Oblivion znowu zrobił to po swojemu – bez kompromisów, bez szukania nowej formuły. Po prostu black metal, którego się trawi albo nie… I to jak jest on odbierany jest chyba najmniejszym zmartwieniem tego pana.
Wyd. Wolfspell Records / Lower Silesian Stronghold, 2025
Lista utworów:
1. Black Night
2. The Shroud of Oblivion
3. Nonhuman
4. The Abyss of the Forbidden
5. Broken Curse of the Fallen
6. Moon Gate
Ocena: -8/10
https://demonicslaughter.bandcamp.com/album/de-sepulcro-carnis-resurrectionem
































