SVLFVR – DIABOLIC RITUAL OF STEEL
(10 września 2025, napisał: Robert Serpent)

Myśląc o ekstremalnych odmianach metalowej sztuki, Ameryka Południowa rzadko zawodzi, z reguły na samą myśl o hordach z tego kontynentu, człowiek szykuje się na muzyczny wpierdol i kupę pozytywnych uniesień, muzycznych oczywiście.
Rodzima i rozpędzająca się Black Flame Rebellion postanowiła przybliżyć (niektórym być może przypomnieć) brazylijski Svlfvr. Czemu piszę o przypomnieniu? Otóż, pierwotnie materiał ten ukazał się w wersji kasetowej jak i w formie CD, blisko rok temu, wydany przez kilka mniejszych wytwórni z różnych zakątków świata (mniejsza o nazwy). Black Flame Rebellion wychodzi do rodzimego słuchacza z pomocną dłonią i jeśli ktoś poci się na samą myśl o scenie z Ameryki Południowej, to proszony jest o uwagę.
Svlfvr na scenie działa już blisko od dekady i ma na koncie kilka wydawnictw. Dla mnie jest to pierwsze zetknięcie z muzyką Brazylijczyków. Nie będę ukrywał, że materiał skierowany jest głównie do maniaków, którzy czczą starą szkołę death/black/thrash metalu. Już pierwszy rzut oka na front cover wiele może powiedzieć o zawartości muzycznej „Diabolic Ritual of Steel”. Fani pielęgnowanego brzmienia, zadań matematycznych i wszelkiej nowoczesności w muzyce metalowej, po ewentualnym czołowym zderzeniu z muzyką Svlfvr, zapewne poczują niesmak, zawód i będą jęczęć o odgrzewanym kotlecie, ale czy ma to jakieś znaczenie? Ja tego typu muzyki potrzebuję niczym Krzysztof I. botoksu. I jeśli ktoś (podobnie jak ja) ma ciarki słuchając starszych nagrań (przykładowo) Deströyer 666, to istnieje spore prawdopodobieństwo „połknięcia haczyka”.
Sześć utworów o łącznym czasie trwania nieco ponad 22 minuty przenosi nas do lat 80-tych ubiegłego wieku, niczym za dotknięciem magicznej różdżki. Problem w tym, że po upływie tychże 22 minut wcale nie mam ochoty wracać do teraźniejszości.
Tak jak wspomniałem, „odkrywcy” i „poszukiwacze” nowego w metalu prawdopodobnie poczują sie rozgoryczeni, zaś wielbiciele starej szkoły metalowej nie będą mieć powodów i podstaw do kręcenia nochalem. Tutaj gra się metal, autentycznie i szczerze. Z pasją i uczuciem, bez prób podpinania się pod coś lub kogoś, a to, że oryginalność jest zepchnięta na margines, ma minimalne znaczenie. Jedyny minus to czas trwania „Diabolic Ritual of Steel”, bo chciałoby się więcej, a tak ciągle trzeba włączać „play”, bo materiał przelatuje, niczym szybka walka na ringu i okłada słuchacza potężnymi ciosami.
Słuchaczu, skórę i ćwieki włóż! Black Flame Rebellion uprasza się o wygrzebywanie więcej tego typu perełek, ale jestem dziwnie spokojny o przyszłość wydawniczą BFR. Maniacy, wiecie co robić?
Wyd. Black Flame Rebellion, 2025
Lista utworów:
1. Diabolic Ritual of Steel
2. Sulhpuric Motor Machine
3. Abyssal Calling
4. Satanist Pride
5. Omnipresent, Omniscient, Omnipotent
6. Bestial Lust
Ocena: 8/10
































