Coffinwood – Acolytes of Eternal Flame
(20 lipca 2025, napisał: Prezes)

Ponad dwa lata temu pisałem z entuzjazmem o debiutanckiej EP-ce Coffinwood, którą nabyłem na koncercie, podczas którego zrobili na mnie dobre wrażenie. „Storm of Steel” zrobiło na mnie dobre wrażenie: intensywne, wojenne granie, fajnie skonstruowane kawałki i świetna perkusja. No i doczekałem się – oto pierwszy pełnowymiarowy album warszawskiego składu: „Acolytes of Eternal Flame”.
Tematycznie robi się jeszcze ciężej, bo tym razem panowie zanurzyli się w estetyce katastrofy w Czarnobylu. I trzeba przyznać, że ten nuklearny klimat czuć tu od początku do końca. Główny trzon płyty to potężny death metal z blackowymi przebłyskami – szybki, agresywny, konkretny. Do tego dostajemy świetnie gadającą perkusję, która momentami zapierdala z prędkością pocisku wystrzelonego z radzieckiej katiuszy. Owszem, brzmieniowo trochę syntetyczna, ale rytmicznie i aranżacyjnie bardzo konkretna.
Wokale? Klasa. Mieszanka growli i screamów, dobrze zgrana z resztą instrumentarium. Trochę przewidywalne, ale odpowiednio brutalne i nośne. Fajnie, że całość – łącznie z basem – jest dobrze słyszalna. Produkcja Pawła „Janosa” Grabowskiego to robota na poziomie: surowo, ale klarownie, bez zamulania czy przegiętego plastiku.
Coffinwood nadal lubią dorzucić od siebie różne smaczki – tu fragmenty programów informacyjnych, tam jakieś syreny, wypowiedzi świadków czy inne brudy. To wszystko robi klimat i przywołuje obrazy chaosu, strachu, zagłady. Główna siła materiału to jednak umiejętne zestawienie galopujących, intensywnych partii z mocno klimatycznymi zwolnieniami. W tych wolniejszych momentach zaczyna błyszczeć gitara, pulsuje bas, a gdzieś pod spodem napierają stopy. Dobrze się tego słucha, bo wszystko ma tu swoje miejsce i nie ma ani chwili nudy.
Oczywiście – nie jest to płyta odkrywcza. Słyszeliśmy już podobne rzeczy w wykonaniu różnych zespołów na przestrzeni ostatnich trzech dekad. Ale Coffinwood robi to dobrze, z sercem, z jajem i z pomysłem. Dla mnie to logiczny, solidny krok naprzód po Storm of Steel. Nadal czuć tu swąd spalonej ziemi, ale teraz unosi się nad nią jeszcze radioaktywny pył.
Wyd. własne, 2024
Lista utworów:
1. Disposition of Doom
2. Radionuclide
3. Salvation Through Radiation
4. Acolytes of Eternal Flame
5. Biorobots
6. 90s
7. Exclusion Zone
8. Sacrophagus
Ocena: +7/10
































