Heiden – Tinne
(25 kwietnia 2007, napisał: Prezes)

Z muzyką Haiden zacząłem zapoznawać się od dupy strony, czyli od końca. Najpierw poznałem ostatni album „Era 2” a dopiero później zabrałem się za nagrany w 2005 roku „Tinne”. Szczerze powiedziawszy niespecjalnie paliłem się do tego by obczaić ten album, bo wspomniana już ostatnia ich płyta nie zrobiła na mnie absolutnie żadnego wrażenia. Niestety podobnie jest i w przypadku „Tinne”. Przesłuchałem ten album kilkanaście razy, ale jakoś nie potrafię znaleźć na min zbyt wiele interesujących rzeczy. Może moje uszy są już lekko zużyte i nie potrafią dostrzec tkwiącego w tej muzyce piękna? Może…, nieważne. Fakt faktem, że to czeskie plumkanie na pagan/black metalową modłę ani mnie ziębi, ani grzeje. Zupełnie jak „Era 2”, tak i „Tinne” leci sobie gdzieś tam w tle, nie potrafiąc na dłużej przykuć mojej uwagi. Od czasu do czasu pojawi się tylko jakiś mocniejszy riff, lub bardziej klimatyczna akustyczna wstawka, ale to zdecydowanie za mało, by nazwać ten album dobrym. Osobiście nie widzę tu zbyt wielu progresywnych zagrywek, o których tak głośno rozpowiada wydawca Heiden. Na razie zespół ten nie ma co nawet równać do Enslaved (to ponoć najwieksza inspiracja tych czeskich grajków). Znając życie ta płyta szybko do mojego odtwarzacza nie wróci…
Lista utworóó
1. Ngetal (instrumental)
2. Ohňová Noc
3. Proměna (Znovuzrozen K Zániku)
4. Chladný Dech Podzimu
5. Když Lesy Spí (instrumental)
6. Hněv Nebes Nesmrtelných
7. Polární Den
Ocena: 5/10
































