ZØRORMR – THE MONOLITH
(26 grudnia 2023, napisał: Robert Serpent)

Jak ja lubię takie niespodzianki. Wiem, że Zørormr istnieje już kilkanaście lat i nawet poprzednie wydawnictwa były u nas recenzowane, ale los chciał, że nasze drogi (tzn. twórcy tegoż materiału i moja) przecięły się dopiero po wydaniu „The Monolith”.
Wydawcą czwartego już krążka Zørormr jest Via Nocturna, co nie powinno być wielką niespodzianką, a dlaczego tak jest, to już zostawiam do sprawdzenia dla ciekawskich i dociekliwych ;)
„The Monolith” to osiem kompozycji trwających nieco ponad 46 minut, kompozycji, które zawładnęły mną od pierwszego przesłuchania. Muzycznie obracamy się w rejonach black metalu, ale mocno zróżnicowanego i rozbudowanego. Śmiem twierdzić, że tutaj mało co jest oczywiste i nie ma mowy o szablonowych patentach. Raz zostajemy bujani skocznym graniem (jak chociażby w „The Pentagram”, niech mi ktoś powie, że mu nóżka nie podskakuje podczas trwania tego kawałka). Innym razem Zørormr zapędza się w ognisty i jadowity black metal (genialny „I Have No Mouth, and I Must Scream” ze znakomitą solówką gitarową lub początek „Downward Spiral”), by potem zaserwować nam dość hipnotyzujące granie, utrzymane w klimatycznym tonie (początek „Return to Nothingness”).
Ogólnie materiału słucha się wyśmienicie i nie wiem jak złośliwą i głuchą trzeba być mendą, żeby do czegoś się przypierdolić. „The Monolith” można w pewnym sensie potraktować jako muzyczną wycieczkę po historii black metalu. Mało tego, ta wycieczka to zbiór najlepszych składowych tego gatunku zebranych w jednym miejscu, z zaznaczeniem, że nie trzymamy się ściśle ram gatunku.
Należy wspomnieć o brzmieniu, a to jest potężne, powiem więcej, brzmienie „The Monolith” dosłownie gniecie. I wcale nie jest to zasługa nowych słuchawek, które sobie sprawiłem kilka dni temu. Nie spodziewajcie się bzyczących niczym stado komarów gitar, partie wioseł chłoszczą po uszach, kiedy trzeba wgniatają w fotel, jakby komuś było mało pojawiają się ciekawe solówki gitarowe. Wszystko to jest znakomicie wyważone, nic nie ginie, a całość sprawia wrażenie bardzo dopracowanego i przemyślanego materiału. Dodatkowo podczas odsłuchu „The Monolith” cały czas towarzyszy nam uczucie jakiegoś niepokoju i podążania w nieznane.
Podczas nagrań „The Monolith” Molochowi towarzyszyli gościnnie Quazarre (wiosło) i Icanraz (gary). Panowie z powierzonych zadań wywiązali się celująco, natomiast Moloch stworzył materiał, który wywołuje u mnie rumieniec zawstydzenia, ponieważ jako zagorzały fan black metalu nie byłem wystarczająco czujny i taki znakomity projekt do tej pory przechodził mi koło nosa.
Ten album jest znakomity, nie ma najmniejszej zadry i jest pozbawiony wad. Słucham go na okrągło i prędko nie wypadnie z mojego odtwarzacza. Śmiało można powiedzieć, że polski black metal jest ciągle w natarciu, czy się to komuś podoba, czy wręcz przeciwnie. Koniecznie sięgnijcie po „The Monolith”, zalecam słuchanie z nośnika fizycznego. Potęga!
Wyd. Via Nocturna, 2023
Lista utworów:
1. The Monolith
2. Downward Spiral
3. Hollow
4. I Have No Mouth, and I Must Scream
5. The Pentagram
6. Return to Nothingness
7. Per Aspera, ad Astra
8. Enter the Void
Ocena: +9/10
































