Cretin – Freakery
(3 października 2006, napisał: Prezes)

Wszyscy, którzy nie trawią klasycznego, grindcore’owego łojenia mogą już nie czytać dalej. Dokładnie taki jest amerykański Cretin. Archaiczny, oldskulowy, klasyczny do bólu. Klasyczne są tutaj riffy, aranżacje, a nawet brzmienie. Wszyscy, dla których takie nazwy jak Napalm Death, Repulsion czy Terrorizer nie są obojętne, powinni bez większych oporów łyknąć tą płytę. Morze blastów, gęste riffy, chore solówki i czytelny growling. Nawet czas trwania poszczególnych utworów jest raczej tradycyjny – większość z nich zamyka się w dwóch minutach. No i to w zasadzie wszystko, co warto wiedzieć na temat tego albumu. Aaa… może jeszcze to, iż kapela istnieje już przeszło 14 lat a jest to jak dotąd pierwsze ich pełnoalbumowe wydawnictwo.
Jeżeli kogoś nie razi wtórność (nie jest to jednak żadna bezczelna zrzynka), a szuka jedynie mocnej i solidnej grindowej jazdy w starym dobrym stylu to może spokojnie zainteresować się Kretynami. Reszta może sobie odpuścić…
Lista utworóó
1. Tooth and Claw
2. Tazer
3. Daddy’s Little Girl
4. Uni-Tit
5. Cook the Cupcake
6. Cockfight
7. Object of Utility
8. Creepy Crawlies
9. Walking a Midget
10. Uncle Percy
11. Dirt Eater
12. Mannequin
13. A Fowl Fetish
14. Making Roadkill
15. The Yawning God
16. Profane
Ocena: +7/10
































