Syringe #4
(21 sierpnia 2006, napisał: Prezes)

Czas leci a Kwiecio, mimo licznych słów krytyki przygotowuje dla nas kolejny numer Strzykawki. Numer 4 doskonale pokazuje, iż krytyka ta, nie tylko nie zraża go, lecz może nawet motywuje do działania i wskazuje drogę dalszego rozwoju. W drugim numerze w oczy raziło marnotrawienie miejsca. W #4 już o takim marnotrawieniu nie może być mowy. Wręcz przeciwnie – teksty poupychane są maksymalnie ciasno, a grafik nie ma prawie wcale (poza kilkoma logosami i dosłownie trzema reklamami). Od teraz jest to zatem ziniacz wyłącznie nastawiony na treść i tylko na treść. Jedynym nawiązanie w kwestii graficznej do poprzedniego numeru jest kretyńska okładka (kolejny już raz), ale jak przyznaje sam autor, to się już chyba nie zmieni, więc nie pozostaje mi nic innego, jak tylko przyzwyczaić się do nich, bądź nie zwracać na nie uwagi. Jeżeli chodzi o teksty to tutaj nie było już aż tak wielkiej rewolucji – dalej są raczej średnie. Na wywiady z Rise Up czy Bloodforge raczej szkoda czasu, bo po prostu są słabiutkie. Na szczęście jednak znalazło się kilka tekstów, które da się z pewnym zainteresowaniem przeczytać, jk np. rozmowa z Erykiem z Old Temple czy dość pokaźna rozmówka z młodzianami z Manipulation. Jako dodatek Kwiecio zamieścił także kilka starych wywiadów, które miały znaleźć się w jakimś tam innym ziniaczu, ale ostatecznie nie doczekały się wydania. Rozmowy te są krótkie i raczej słabe pod względem merytorycznym. Jedynym plusem może być fakt, iż są tam wywiady z zespołami już nieistniejącymi, jak np. Psychoneurosis. Ogólnie jednak pomysł chybiony – wywiady cieniutkie i w dodatku mocno deaktualizowane. Co do recenzji większych zastrzeżeń nie mam. Jest ich dość sporo, a i pisane są już w miarę sensownie. Na dokładkę jeszcze jak zwykle kilka relacji (w tym opis chełmskiego Merciless East Festiwal II) i to by było na tyle…
































