Deathchain – Deathrash Assault
(16 marca 2006, napisał: Prezes)

Jeszcze kilka takich płyt, a zapomnę, że kiedykolwiek myślałem o Finlandii, jak o kraju, w którym w głównej mierze tworzone są różnego rodzaju melodyjno metalowe akty. Drugi album Deathchain uderza z taką mocą, że po mojej wątłej teorii na temat melodyjnego, fińskiego grania nie pozostaje nawet śladu. Już od pierwszych minut trwania „Deathrash Assault” jesteśmy porywani przez thrash metalową wichurę, która siłą zmusza nas do różnych gwałtownych ruchów głową. Mija kilka minut, kark zaczyna coraz bardziej boleć, ale przestać po prostu nie można. Trzeba gwałtownie machać banią i to aż do końca trwania płyty, czyli niecałe 40 minut! Wystarczy tylko rzucić okiem na tytuły, a już mniej więcej wiadomo, czego się spodziewać. Ostre, jak język Moniki Olejnik riffy nie dają nam spokoju i bez ustanku miażdżą nasze uszy. Galopująca perkusja prze do przodu bez chwili wytchnienia i karze wystawić najwyższą notę perkusiście. Nowoczesne pomysły i aranżacje mieszają się tutaj ze starą szkołą thrash metalowego łojenia. To tak jakby wziąć The Haunted lub The Crown i od czasu do czasu okrasić to jakimś szybszym blastem lub growlującym wokalem. No właśnie, wpływy death metalu wyczuwalne są tutaj także dość wyraźnie. Pośród całej tej kanonady wściekłych dźwięków znajdzie się także miejsce dla kilku wolniejszych, ciężkich jak jasna cholera i łamiących kości momentów, jak choćby w „Panzer Holocaust”. Podkreślić należy, że wszystko to ubrane jest we wzorowe, mięsiste brzmienie.
Płytka powinna się podobać… no właśnie, chyba wszystkim, którzy lubują się w death-thrashowym mięchu. Polecam z czystym sumieniem, wciskam ponownie „play” i macham banią, aż mi biedna nie odpadnie…
Lista utworóó
1. Return of the Nemesis
2. Venom Preacher
3. Lepra Lord
4. Graveyard Witchery
5. Deathrash Legions
6. Napalm Satan
7. Panzer Holocaust
8. Morbid Mayhem
9. Valley of the Corpses
Ocena: +8/10
































