Bottom – Epidemo
(26 czerwca 2018, napisał: Pudel)

Prawie dokładnie rok po dobrze przyjętym, trzecim albumie „Psychofilia” zagłębiowsko-śląski Bottom atakuje z kolejnym materiałem. Tym razem to tylko osiem numerów i nieco ponad kwadrans muzyki. Intensywnością tych dźwięków można by jednak obdzielić niejeden pełny album. Muzycznie i brzmieniowo „Epidemo” wydaje się być kontynuacją „Psychofilii”, przy czym jest to jeszcze gęstsze, mocniejsze i bardziej grindowe granie. Charakterystyczne dla zespołu na swój sposób „chwytliwe” motywy czy refreny nie zniknęły wprawdzie całkowicie(choćby w „Zombie”), jest to jednak wszystko jeszcze bardziej wkurwione i wściekłe. Cover Lock Up to świetny drogowskaz pokazujący jaki to też kierunek zespół obrał. Bottom wprawdzie nigdy nie bawił się w zbędne ozdobniki, ornamenty i tego typu bzdury, ale tutaj już serio zostało samo gęste. Przy recenzji poprzedniej płyty pisałem, że kojarzy i się ona nieco z intensywnością „Smear campaign” Napalm Death – tutaj takie porównanie byłoby jeszcze bardziej na miejscu. I właśnie w takiej „EPkowej” dawce wszystko to pasuje idealnie – nie wiem czy przy pełnej płycie nie byłoby tego „dobrego” jednak ciut za dużo. Ale taki skondensowany atak jaki finalnie dostaliśmy robi kolosalne wrażenie. I przy tym całym bezlitosnym naparzaniu „Epidemo” ani przez chwilę nie męczy, właśnie kończę piąty odsłuch z rzędu i nie wiem czy już tak czysto rozrywkowo nie poleci raz jeszcze, haha. Dobrze też, że kojące i subtelne inaczej dźwięki Bottom w końcu otrzymały naprawdę bardzo dobrą oprawę graficzną. Teraz tylko czekać na kolejny duży album, choć przyznam szczerze, że trochę się go obawiam – bo czegoś mocniejszego od opisywanego tu mini nie jestem za bardzo sobie w stanie wyobrazić.
Wyd. Deformeathing, 2018
Lista utworów:
1. Pandemia
2. Replika
3. Straceniec
4. Detestation (cover Lock Up)
5. Ares
6. Blizna
7. Nienasycone hieny
8. Zombie
Ocena: 9/10
































