Impureza – La caída de Tonatiuh (w skrócie)
(22 listopada 2017, napisał: Prezes)

Francuzi, którzy po hiszpańsku biorą się za aztecką mitologię? Jasne, czemu nie! A może jeszcze dorzucić do tego elementy flamenco? Brzmi dziwnie? Na pewno nie dla panów z Impureza. Ja kibicuję im praktycznie od samego początku, dlatego zdziwiony nie byłem… Najnowszy ich materiał „La Caida De Tonatiuh” jest naprawdę bardzo dobry, ale… no właśnie… mnie niczym nie zaskoczył. Konkretne kompozycje, świetne, momentami brawurowe wykonanie (ah, te gitary!) i te charakterystyczne, akustyczne wstawki. Brutalny death metal, jednak nie pozbawiony melodii, a nawet bujających, chwytliwych motywów. Wykonanie i produkcja na najwyższym poziomie, potężne, i różnorodne wokale… jednak przy tym wszystkim uleciał ten element zaskoczenia, który towarzyszyły mi podczas pierwszych przesłuchań dema „Ruina de la penitencia”. Wiem, zrzędzę jak stary dziad. Dla niektórych ortodoksów pewnie to i tak bedzie nie do przeskoczenia. Tak czy inaczej mocny album, wart przesłuchania.
Plusy:
- gitary!
- brzmienie i wokale
- połączenie, czasem mocno ekstremalnego death metalu z motywami akustycznymi (flamenco)
-materiał bardzo złożony, ale jednocześnie „wchodzi” dość gładko
Minusy:
- mimo wszystko spodziewałem się, że pójdą o krok dalej, czymś zaskoczą, a tu nic…
Wyd. Season of Mist, 2017
Lista utworów:
1. Lamentos De Un Condenado
2. Sangre Para Los Dioses
3. Otumba, 1520
4. El Dorado
5. Abre-Aguas (En La Tormenta De Tlaloc)
6. Leyenda Negra
7. Corazón Al Cielo (Homenaje A Paco De Lucía)
8. Camino Hacia Mictlán
9. El Nuevo Reino De Los Ahorcados
10. Ultimo Día Del Omeyocán
11. La Caída De Tonatiuh
12. La Llegada De Los Teules
Ocena: -8/10
