Szept – Krzyk Czarnej Ziemi
(1 grudnia 2016, napisał: Prezes)

Trochę u mnie przeleżała ta kaseta, ale cóż… tak to czasem bywa. Zapuszczałem sobie ją od czasu do czasu, później robiłem przerwę i wracałem po jakimś tygodniu, dwóch. Z jednej strony wychodzi na to, że miazgi nie było, skoro nie chciało mi się wałkować tego na okrągło, ale z drugiej – na pewno źle też nie było, skoro była ochota wracać do tego materiału. Zacznijmy jednak od tego, że Szept (polskie nazwy powoli się kończą…) to blackowy projekt muzyków związanych z Rybnicką sceną metalową. Na kasecie znalazły się ledwie dwa kawałki plus intro i outro. Niewiele, ale moim zdaniem wystarczająco by przekazać jaką muzyką chce zajmować się Szept. A jest to raczej wolny, lub średniotempowy black metal, nastawiony bardziej na klimat niż agresję. Spomiędzy klasycznych, raczej mało oryginalnych riffów dość nieśmiało przebijają się tu i ówdzie melodyjne momenty. Brzmi to całkiem nieźle, szczególnie w połączeniu z klawiszowymi pasażami, które w kilku miejscach służą za tło i z partiami akustycznymi, które pojawiają się w pierwszym, tytułowym utworze. W drugim kawałku mamy za to inny pozytyw: fajne „chóry gregoriańskie”, które skutecznie urozmaicają linie wokalne, szczególnie na tle jednostajnego i monotonnego nieco moim zdaniem blackowego skrzeku. Ogólnie jest więc całkiem nieźle, choć fajerwerków i jakichś super oryginalnych pomysłów nie ma się tu co spodziewać. Narazie jest solidny, klimatyczny black metal… tylko tyle i aż tyle. Poczekajmy na więcej.
Wyd. Hell Is Here Production, mc 2016
Lista utworów:
1. Intro
2. Krzyk czarnej ziemi
3. Zaklęty w pętli czasu
4. Outro
Ocena: +6/10
































