Nile – Annihilation Of The Wicked
(1 czerwca 2005, napisał: Metanol)

Chyba Karl Sanders swoje klimatyczne pomysły wykorzystał na solowej płycie, bo na "Annihilation Of The Wicked" jest ich bardzo mało, wręcz jak na lekarstwo, w przeciwieństwie do poprzedniego wydawnictwa. I w mojej opinii bardzo dobrze. Muzyka Nile nie traci swego charakteru, epickości, a jest bardziej bezpośrednia i kopiąca po dupie. "In Their Darkened Shrines" była płytą świetną, ale zanim się rozpędziła to już zwalniała dźwiękami akustyków, tudzież innych przeszkadzajek. Oczywiście nie zrezygnowano z tego, ale w znacznym stopniu ograniczono. Muza dalej jest monumentalna, po prostu egipska!! Mnie się to bardzo podoba, nie mam pytań. Kawałki oczywiście są i ultra-szybkie (choć tych jest znacznie więcej) i miażdżąco wolne, czyli takie, do jakich zostaliśmy przyzwyczajeni. Nile nie zrezygnował z długaśnych, urozmaiconych utworów, co im się również chwali. Generalnie, co by nie mówić oprócz nadania większej bezpośredniości nowy Nile to dalej ten sam zespół i rewolucji tu nie było, może jedynie mała rewolta.
Lista utworóó
1. Dusk Falls Upon the Temple of the Serpent on the Mountain of Sunrise
2. Cast Down the Heretic
3. Sacrifice Unto Sebek
4. User-Maat-Re
5. The Burning Pits of the Duat
6. Chapter of Obeisance Before Giving
7. Lashed to the Slave Stick
8. Spawn of Uamenti
9. Annihilation of the Wicked
10. Von Unaussprechlichen Kulten
Ocena: +7/10
































