KALOPSIA – SANGUIN EPITAPH

(5 września 2015, napisał: Przem "Possessed")


KALOPSIA – SANGUIN EPITAPH

Nie tak dawno temu miałem okazję opisywać drugi album Amerykanów z Kalopsia, a dzisiaj przyszła pora na ich ostatnie wydawnictwo, czyli EP „Sanguine Epitaph”. Jest to naturalna kontynuacja drogi, którą zespół obrał lata temu. W tych czterech utworach wciąż dominuje brutalność, lecz melodyka również odgrywa nie małą rolę, no i oczywiście nie można zapomnieć o okropnym ciężarze ich muzyki. Dodatkowo na tym wydawnictwie pojawia się również cover, lecz o tym później.

„Deepen The Wound” to najwolniejszy utwór na tym materiale. Po wstępie praca perkusji staje się ciągła, riff wali w łeb prostymi i chwytliwymi dźwiękami, a całość miażdży słuchacza w średnim tempie. Wokal jest niesamowicie niski, chociaż momentami pojawia się dodatkowy jeszcze niższy. Szybka praca stóp i zmiana riffu wtłaczają w fotel. Nie ma tu jakichś kombinacji poza pracą perkusji. Chwilowa przerwa, w której słyszymy sam riff, zostaje przerwana kolejnymi kombinacjami perkusji. Muzyka zwalnia i teraz dopiero dociera do mnie jak zabójczy walec potrafią stworzyć Amerykanie. Nie trwa to długo, gdyż mega szybkie przyspieszenie porywa nas za sobą i przechodzi w średnie tempo, które już znamy. Pojawia się znowu ten chwytliwy riff, wokale nakładają się na siebie. Riff kręci się w kółko, jedynie praca perkusji się zmienia, pojawia się więcej talerzy i intensyfikację dźwięków przerywa dobrze znany bardziej melodyjny fragment. „Invoke The Curse” rozpoczyna się prawdziwą apokalipsą. Ściana dźwięku zaskakuje by po chwili wraz ze zmianą riffu zaskoczyć ciekawą melodią. Perkusista jak zwykle sporo kombinuje za zestawem. Riff kolejny raz się zmienia, muzyka przyspiesza, a obskurny wokal dopełnia dzieła zagłady. Nagle pojawia się fragment w średnim tempie z ciekawymi kombinacjami perkusji, te nie kończą się, gdy riff zmienia się kolejny raz i brzmi to niczym uporządkowany chaos dźwiękowy, czyli miodzio dla moich uszu. Riff zapętlą się, co chwilę wyskakując z jakąś wysoką nutą. Muzyka przyspiesza, a dźwięki perkusji okresowo intensyfikują się. Powraca średnie tempo z motorycznym riffem. Kolejne przyspieszenie urywa głowy, by po chwili powrócić do średniego tempa z melodyjnym riffem. Ciekawą sprawą jest jak zespół potrafi połączyć te brutalne fragmenty z pełna melodyjności agresją, lecz kolejny w kolejce jest … „Feasting On Mankind (Lividity Cover)”. Muszę przyznać, że jest to sprawnie odegrany numer. Od oryginału odróżnia go przede wszystkim to, że zespół nie zmienił brzmienia czy też wokali, żeby upodobnić swoja wersje do oryginału, co daje efekt jakby był to autorski utwór Kalopsia. „Cemetery Wreath” rozpoczyna również mocne i szybkie uderzenie, które rozpędza się niosąc ze sobą odrobinę melodii, lecz nagle riff się zmienia i pojawia się inna ciekawa melodia, przy której głowa sama się buja. Tempo spada do średniego, lecz nie trwa to długo, gdyż zespół nie zamierza dać nam chwili wytchnienia, nagle kilkukrotnie powtarzające się przejście przechodzi we fragment z gitarą i przygrywającą z doskoku perkusją. Całość przechodzi w podany w średnim tempie rytmiczny fragment, wokalista bardziej krzyczy, Jego wokal jest wyższy i kolejny walec rozpłaszcza nas na podłodze, wydaje się jakby muzyka wciąż starała się zwolnic i nagle niespodzianka. Pierwsze dźwięki solówki już wyrywają z butów, są melodyjne i ciekawe mimo swojej prostoty. Przerywa je nagłe kolejne ultra szybkie przyspieszenie perkusji, a zmieniony riff prowadzi nas do kolejnego szybkiego fragmentu z bardziej rozkrzyczanym wokalem, by po chwili wrócić do bardziej melodyjnego refrenu. Efekt tych zabiegów jest oszałamiający. Utwór ani przez moment nie traci nic z brutalności, a jego dynamika jest bardzo wysoka. Na koniec mamy jeszcze „Toolshed Therapy”. Po początkowych dźwiękach muzyka przyspiesza, riff wciąż jest wysunięty na pierwszy plan by po kilku taktach średnie tempo przejęło kontrole nad sytuacją. Melodia, jaka się w nim pojawia jest niepokojąca, dźwięki intensyfikują się na moment, by kolejny fragment w średnim tempie mógł zacząć rozerwać zwłoki. Nagle pojawia się chwytliwy riff, wolniejsze tempo, a wokal wraz z nim obniża się wiercąc dziury w kościach i grzechocząc czaszki. Kolejne przyspieszenie prowadzi nas do średniego tempa ze świetnie „gadającym” riffem. Kolejne przejścia i wracamy do znanych nam już wolnych fragmentów, które poprzedzają dźwięki samotnie grającej gitary. Muzyka przyspiesza zaledwie na moment by wrócić do tego walca toczącego się po bezgłowych odwłokach będących kiedyś ludźmi.
Słuchając „Sanguine Epitaph” zagłębiam się w chory świat przedstawiony nam przez Kalopsia i mimo, że jakichś wielkich sukcesów zespołowi nie wróżę, to cieszę się, że znajdują się wytwórnie wydające takie rzeźnickie dźwięki, a maniaków lubiących taką extremę na pewno nie brakuje. Mocnym atutem tego wydawnictwa jest jego bezkompromisowość połączona z ciekawie wykorzystaną techniką muzyków. Na szczególne brawa zasługuje Justin siedzący za zestawem perkusyjnym, bez Niego ta muzyka nie miałaby tak niesamowitej dynamiki i po prostu dużo by straciła. To, co gość wyprawia z perkusją i jak ciekawie ją aranżuje to mistrzostwo świata. Do tego jeszcze te pełne ekspresji wokale i świetne gitary dopełniające całości obrazu. Cóż, rozpływać się nad tym materiałem nie zamierzam, po prostu cholernie dobrze mi wchodzi i wiecie już dlaczego, a wszystkim maniakom takiej ekstremy pozostaje mi już tylko polecić najnowsze wydawnictwo Kalopsia.

 

 

Wyd. Godeater Rec., 2014

 

Lista utworów:

  1. Deepen The Wound
  2. Invoke The Curse
  3. Feasting On Mankind (Lividity Cover)
  4. Cemetery Wreath
  5. Toolshed Therapy

 

Ocena: +7/ 10

 

 

https://kalopsia.bandcamp.com/

https://www.facebook.com/KalopsiaMetal

https://www.facebook.com/GodEaterRec?fref=ts

 

 

divider

polecamy

Pincer Consortium – Geminus Schism Ironbound – Serpent’s Kiss Königreichssaal – Psalmen’o’delirium Meat Spreader – Mental Disease Transmitted by Radioactive Fear
divider

imprezy

Tribute To Seattle – 13. edycja grunge’owego hołdu w Gdyni Machine Head i Fear Factory w Katowicach Katatonia w Warszawie – koncert w Progresji Dosgamos w Krakowie – groove metal prosto z Włoch Drown My Day i Awakening Sun w Krakowie – I Am More 2025 Tour Tankard, Defiance i Accu§er w Jablunkovie – thrash metalowa uczta tuż przy polskiej granicy Forever Nu! Festival 2025 – hołd dla legend nu metalu w Krakowie Kierunek: Północ – Taake i goście na trzech koncertach w Polsce Death Confession 1349 i ich goście w Krakowie Unholy Blood Fest IV – Toruń Furor Gallico w Krakowie EXEGI MONUMENTUM tour HOSTIA mini trasa koncertowa koncerty Mercurius Wizjonerzy z Blood Incantation wystąpią w Warszawie i Krakowie! The Unholy Trinity Tour 2025
divider

patronujemy

Trzecia płyta ATERRA Narodowy spis zespołów – Artur Sobiela, Tomasz Sikora Premiera albumu „Szczodre Gody” Velesar NEAGHI – Whispers of Wings Taranis „Obscurity” ROCK N’SFERA 5 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation
divider

współpracujemy

Deformeathing Prod. Sklep Stronghold VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Wydawnictwo Muzyczne Pscho SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty