INFIDEL – EJACULATING CHAOS
(13 listopada 2014, napisał: Przem "Possessed")

“Ejaculating Chaos” to jak do dzisiaj jedyny album wrocławskiego Infidel. Muzyka na nim zaprezentowana to 30 minut bezlitosnej młócki w imię rogatego. Szybkie tempo, proste riffy, perkusyjne tornado, a wszystko to podlane sporą ilością smoły, to cechy charakteryzujące ten album. Lecz czy to wystarcza by zespół z tym wydawnictwem wbił się do czołówki polskiej sceny blackmetalowej ? Zdecydowanie nie, ponieważ czegoś tu brakuje. Mimo pełnej ekspresji i feelingu patenty tu zaprezentowane niejednokrotnie już słyszeliśmy. Czy przeszkadza to w przyjemności obcowania z tymi dźwiękami ? Również nie, ponieważ takie dźwięki łykam bez popitki. „Ejaculating Chaos” rozpoczyna się od razu od brutalnej młócki, bez chwili na zaczerpnięcie oddechu. Świetnie sprawdzają się wokale Feniksa, jeden gardłowy, drugiej bardziej krzykliwy, kilka prostych, lecz dobrze wkomponowanych przejść. Utwór płynnie przechodzi w „The Thousand Sins”. Tu zaczyna się ciekawiej, kilka zwolnień zwiększa dynamikę utworu. Shoggoth za bębnami ma czasem chwilę na drugi oddech i większe pokombinowanie z grą. „Abnormal Stigmata” rozpoczyna rytmiczny riff, w który wbija się perkusja niczym korona cierniowa w głowę Nazarejczyka. W połowie utworu zwolnienie na zaczerpnięcie oddechu, zaraz potem prosta młócka przerwana odgłosami biczowanej kobiety i zwolnieniem, które wraz monologiem Feniksa, to chyba najlepszy moment tego utworu. Pod koniec pojawia się również solówka śmierdząca Bathory i muszę przyznać, że jest naprawdę dobrze skomponowana i wpleciona w muzykę. „Kingdom Shall Return” płynnie łączy się z poprzednim wałkiem i aż chce się zawyć za wokalistą „Unleash… Fury Unleash…”. Cholernie prosta konstrukcja tego utworu sprawia, że momentalnie wprawia on głowę w szybkie ruchy obrotowe. Zdecydowanie ciekawie na tle całej płyty wypada riff zaczynający „Illumination”. W kończącym utwór zwolnieniu również dobrze wypadają gary. Nieco innym utworem jest „Rising From The Infernal Abyss”. Rozpoczyna się bardzo rytmicznie w średnim tempie, dopiero później przychodzą przyspieszenia. Gitara Vomitora szyje tu bardzo czytelnie i mimo swojej prostoty porywa słuchacza w swój obłędny taniec. „Unholy Blood pt. 1” rozpoczyna, krótkie intro, które szybko przeradza się w tornado dźwięków. Koniec utworu to zwolnienie, które na zasadzie kontrastu oddziela „Unholy Blood pt. 1” od części drugiej tego utworu, która jest czystym bestialstwem sonicznym. Riffy gitarowe są tu dużo ciekawsze niż w części pierwszej, również przejścia perkusyjne wprowadzają do utworu większą dynamikę. Po kilku przesłuchaniach tego materiału, przyznaję, że z każdym kolejnym słucha się go coraz lepiej. Muzyka Infidel jest prosta, lecz płynąca prosto z serca i to jest zasadniczy plus tego wydawnictwa. Brakuje mi tu jednak nieco lepszych aranżacji i oryginalności. Cóż od daty jego wydania upłynęło już pięć lat i mam nadzieję, że na kolejnym albumie Wrocławianie odnajdą już swoją niepowtarzalną muzyczną tożsamość, bo potencjał w nich drzemie, czego sobie i im życzę.
Wyd. Old Temple, 2009
Lista utworów:
- Ejaculating Chaos
- The Thousand Sins
- Abnormal Stigmata
- Kingom Shall Return
- Illumination
- Rising From The Infernal Abyss
- Unholy Blood part. 1
- Unholy Blood part. 2
Ocena: 6+ / 10
https://www.facebook.com/chaosbloodblasphemy
https://myspace.com/chaosbloodblasphemy
https://soundcloud.com/infidel-pl
http://www.infidel.pl/
infidel@infidel.pl.
