Devlsy – A Parade of States
(9 października 2014, napisał: Prezes)

Nazwa Devlsy kompletnie nic mi nie mówiła dlatego postanowiłem trochę poszperać… Okazało się, że zespół pochodzi z Wilna i opisywana tu płyta to ich jedyne wydawnictwo. Dowiedziałem się również, że panowie nazywają swoja muzykę post-black metalem. Hmm, jakoś to wszystko nie nastawiało mnie optymistycznie do tego wydawnictwa… i tu spore zaskoczenie. Materiał „A Parade of States” robi naprawdę dobre wrażenie i nie słychać, że pracowali nad nim debiutanci. Płyta zawiera sześć bardzo dobrych, mocno rozbudowanych kompozycji, których głównym chyba atutem jest świetna atmosfera. Z jednej strony ten materiał, utrzymany głównie w średnich i wolnych tempach, uspokaja i koi zszargane nerwy (czy taki powinien być metal?), ale z drugiej jednak jest coś w nim tajemniczego, niedopowiedzianego, trochę niepokojącego. Spokojne gitarowe pasaże i prawie melodyjne motywy przeplatane są co jakiś czas mocniejszymi, nieco bardziej agresywnymi riffami. Wszystko to dość mocno kontrastuje z ostrymi, raczej typowo black metalowymi screamami. Momentami przypomina mi to trochę współczesne oblicze Enslaved, choć może bardziej pod względem klimatu, niż podobieństw muzycznych. Tutaj, podobnie jak u Norwegów, ma się wrażenie, że muzyka nie jest tworzona na siłę, wygenerowana w schemacie zwrotka-refren, lecz po prostu płynie swobodnie swoim torem. Czuć tutaj ten, jak to mawiają Amerykanie, „flow”. Do tego jeszcze ten materiał jest całkiem dobrze zrealizowany, brzmi mocno, ale też klarownie, nie trzeba zastanawiac się nad poszczególnymi dźwiękami, wszystkie są dobrze słyszalne.
Cóż, zaskoczył mnie ten zespół dość mocno, trzeba będzie więc mieć na nich oko. Z tego co wiem zamierzają w najbliższym czasie zagrać coś w naszym kraju, warto więc sprawdzić jak radzą sobie na żywca…
Wyd. Maa Productions, 2013
Lista utworów:
1. Phases
2. By Design
3. You Again
4. I Am No More
5. (Cold Glow of) Her Domain
6. Surge(ry)
Ocena: 8/10

































