SpectAmentiA – Aftereality
(1 września 2014, napisał: Pudel)

Ależ fantastycznie się zaczyna ta płyta! Szalony wstęp klawiszy, przywołujący najlepsze lata Collage, potem konkretne, gitarowe riffy, dobry, zadziorny żeński wokal i całkiem melodyjny refren oraz fajny gitarowo – klawiszowy pojedynek – a to wszystko w tylko jednym, pierwszym numerze. Przy pierwszym odsłuchu pomyślałem, że jeśli cała płyta będzie na takim poziomie, to mamy przynajmniej w prog rockowej dziedzinie płytę roku. No i niestety, dalej już tak dobrze nie jest. Choć nie jest też jakoś bardzo źle. Panowie i pani śmiało i przeważnie udanie czerpią inspiracje z prog rocka, prog metalu, heavy metalu i może nawet miejscami z tych „gotyckich” kapel ze śpiewającymi niewiastami. I przeważnie udaje im się z tego stworzyć zupełnie przyzwoite kompozycje. Są też niestety mielizny i to troszkę zbyt liczne jak na niemal godzinny album… na przykład balladowy „Last Day of my life” – niby nie jest to zły numer, taka pościelówa, ale pewne zabiegi aranżacyjne no niestety zahaczają o straszliwy kicz. Pomijając już fakt, że ten i kilka innych kawałków ciągnie się i ciągnie i skończyć nie może… nie wiem, nie znam się, ale doklejanie do zwykłej w sumie piosenki kolejnych powtórzeń jakiegoś motywu i długiego sola jeszcze z tej piosenki progresywnego dzieła nie czyni. Można też mieć pewne uwagi co do wokalu. Nie będę się czepiał akcentu, bo niejeden wokalista niemiecki czy szwedzki kaleczy mowę Szekspira o wiele bardziej i nikt się nie czepia. Gorzej, że miejscami Pani Paulina śpiewa jakby troszkę niepewnie, jakby dopiero w momencie nagrywania wymyślała linię wokalu. Ale tak marudzę i marudzę, a to w sumie zupełnie przyzwoita płyta jest. Umówmy się – nawet do takiego Riverside zespołowi jeszcze duuuużo brakuje, ale konkurencję z wieloma wynalazkami np. spod skrzydeł Lynx music płyta Spectamentii spokojnie wytrzymuje. Tylko następnym razem proszę bardzo skupić się na dynamicznym graniu, bo smęty zespołowi wychodzą wyraźnie gorzej. No i sekcja też mogła by się bardziej pokazać. Brzmienie jest ok., na słuchawkach wydawało mi się, że wokal jest za bardzo z przodu, ale po odsłuchu w normalnych warunkach jestem zmuszony odwołać te podłe oszczerstwa. Także co tu więcej pisać – fani grania z pogranicza prog rocka i metalu powinni się „Aftereality” zdecydowanie zainteresować.
Wyd. własne zespołu, 2014
Lista utworów:
1. Glasgow-Smile Merry Man
2. Hope You Don’t Mind
3. Last Day of My Life
4. Aftereality
5. Close Your Eyes
6. Lazarus
7. Klondike Blues
8. Bezsenność
9. Sacred Romance
10. Hypernova
Ocena: -7/10
































