P.L.F. – Ultimate Whirlwind Of Incineration

(3 lipca 2014, napisał: Paweł Denys)


P.L.F. – Ultimate Whirlwind Of Incineration

P.L.F. to trzech doświadczonych załogantów, którzy to w niejednej kapeli pogrywali, a już sporo czasu produkuję się wspólnie pod w/w szyldem i w tym roku zdecydowali się wypuścić swój album nr 4, któremu na imię dali „Ultimate Whirlwind of Incineration”. Dwadzieścia cztery minuty i piętnaście kawałków. Grind core pełną gębą i tylko spotkanie z tym gatunkiem was czeka, gdy zdecydujecie się odpalić ten album. Lekko nie będzie, gdyż ci trzej degeneraci nagrali płytę wkurwioną, wypełnioną po brzegi ostrą muzyką, która momentalnie wprawi w dobry nastrój każdego miłośnika grind core’owej jatki. Zresztą pozostali, którym soniczny wpierdol nie jest obcy też będą zadowoleni. Uderza mnie wielka świadomość tej płyty. Słyszę tu lata ogrania, setki koncertów i niemal namacalny pot skraplający się na ścianach sali prób. Tu nie ma żadnej wydumanej filozofii, nie ma instrumentalnych popisów. Muzyka została obdarta ze wszelkich ozdobników i skupia się na okładaniu mordy. Czyni to zresztą niezwykle skutecznie, a ja nie mam dość i chcę więcej. Zakrawa to na jawny masochizm, ale będę szczery i powiem, że mnie to wali. Katuję więc swoje małżowiny uszne oraz sąsiadów tymi dźwiękami z dużą częstotliwością. Pewnie niektórzy mają tego serdecznie dość, ale jeszcze chwilę będą musieli wytrzymać, gdyż ten album za szybko nie ucichnie w moim domu. Momentalnie zostałem kupiony przez zawartość „Ultimate Whirlwind of Incineration”. Zresztą innego rozwiązania nie jestem sobie w stanie wyobrazić. Krótkie utwory, które niczym skondensowane ładunki wybuchowe miotają odłamkami na wszystkie strony i zabijają każdą próbę oporu. Proste i bardzo chwytliwe riffy, perkusja napierdalająca z zawziętością godną lepszej sprawy i jest pięknie. Żadnych nowinek, żadnych mielizna. Wszystko podporządkowane najlepszej tradycji grind core’a i tyle wystarczy. Małym minusem jest mała rozpoznawalność poszczególnych kawałków, ale jako całość płyta zabija, i to bardzo skutecznie. Nie ma potrzeby rozpisywać się o tej muzyce, bo jej zwyczajnie trzeba słuchać. Słuchajcie więc i bądźcie silni. W innym wypadku sromotnie polegniecie.

 

Wyd. Blastasfuk Grindcore, 2014

 

Lista utworów:

 

1. Wicked Strains of Primeval Virus
2. Ultimate Whirlwind of Incineration
3. Rejection of Pathos
4. Pinned Beneath the Flaming Wreckage
5. Dissolution of Rights, Pt.5
6. Crematory Desolation
7. Human Hunter: Future Butcher
8. Fiendish Elecrocution
9. Neanderthalic Holocaust
10. Subconscious Retrospection
11. Subterranean Cave Mold
12. Discarded Death Memory
13. Lurid Doom Hallucination
14. Page by Page (Assück cover)
15. Poisoned Blood by Hemotoxin

 

Ocena: 8/10

 

 

https://www.facebook.com/pages/PLF/175466989192244

 

 

divider

polecamy

NIHIL KAOS – MYSTAGOGUE Czarna Jucha – Zły duch SPHERE – INFERNO Devilpriest – Where I Am the Chalice, Be Thou the Blood
divider

imprezy

Święto metalu w Chorzowie już w piątek! 15/03/2026 – Patriarkh “Hacele 2026” + Królówczana Smuga + Ephialtes + Doctor Visor Kraków | Klub Studio 08/04/2026 – Hexvessel + Aluk Todolo + BaarRa 07/04/2026 – Miserere Luminis; Kraków, Klub Gwarek Grindcore Assault 19-21.02 29/03/2026 – Polar 28/02/2026 – Thy Worshiper 18/04/2026 – Black Metal Assault II 28/03/2026 – DESASTER w Krakowie (Klub Zaścianek) Elderwind i Cân Bardd w Krakowie Splot Światów 2026 – trasa koncertowa Czarny Bez & UKĆ 14/03/2026 – Impaled Nazarene + Witchfuck Savatage, Nevermore i Armored Saint zagrają w Warszawie
divider

patronujemy

Trzecia płyta ATERRA Narodowy spis zespołów – Artur Sobiela, Tomasz Sikora Premiera albumu „Szczodre Gody” Velesar NEAGHI – Whispers of Wings Taranis „Obscurity” ROCK N’SFERA 5 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation
divider

współpracujemy

Deformeathing Prod. Sklep Stronghold VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Wydawnictwo Muzyczne Pscho SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty