Incarnated – Pierścień

(28 czerwca 2014, napisał: Paweł Denys)


Incarnated – Pierścień

No i proszę, osiem lat czekania nie poszło na marne. Po takim właśnie czasie na scenę z nowym albumem powraca Incarnated. „Try Before Die” bezapelacyjnie udowadnia, że owo czekanie miało sens i udowadnia, kto w naszym pięknym kraju dzierży palmę pierwszeństwa w dziedzinie death metalu o szwedzkim rodowodzie. Nie przedłużam już i zapraszam do poczytania, co do powiedzenia miał Pierścień.

 

 

 
Witam w Metalrulez. Na początek wielkie dzięki za ten wywiad i to tyle uprzejmości na dziś. Żartuję oczywiście sobie. Jako Incarnated jesteście świeżo po wydaniu nowego albumu, któremu na imię daliście „Try Before Die”. Jak czuje się w takiej chwili muzyk, gdy album już jest na rynku i za chwilkę posypią się opinie zarówno od dziennikarzy muzycznych, jak również od znajomych i fanów?

 

Witam wylewnie. Bardzo się cieszę, że mogę podzielić się kilkoma informacjami na temat INCARNATED i naszego ostatniego wydawnictwa za Waszym pośrednictwem. Jak każdy twórca, który prezentuje światu swoje dzieło czekamy z niecierpliwością i pewną obawą na reakcję fanów i ich opinie na ten temat. Bo to do nich jest przede wszystkim skierowana nasza muzyka. Jeżeli chodzi o tzw. „dziennikarzy muzycznych” to już zupełnie inna bajka na inną okazję….

 
Poprzedni album Incarnated ukazał się siedem lat temu. Co działo się z zespołem przez ten czas? Dlaczego ta przerwa zrobiła się tak duża?

 
Trudno powiedzieć dlaczego, na pewno nie była planowana. Pierwszą wersję „Try Before Die” nagraliśmy w 2010 roku, ale nie byłem zadowolony z efektu końcowego i materiał trafił do kosza. Do tego doszły również inne przyczyny niezależne od nas i tak się to wszystko przeciągnęło. INCARNATED jednak cały ten okres istniał, graliśmy sporadycznie koncerty i pracowaliśmy nad obecną wersją płyty.

pierscien

Wraz z nowym albumem przynosicie kolejną solidną dawkę szwedzkiego death metalu. Co jest takiego w tym konkretnym graniu, że zdecydowałeś się właśnie jemu poświęcić kawał swojego życia? Jak to się stało, że zaraziłeś się miłością do szwedzkiej odmiany śmierć metalu?

 
W tej muzyce zakochałem się od pierwszego dźwięku. Urzekło mnie przede wszystkim to, że zespoły z tej części świata nie podążały za modą. Muzyka powstawała w sercach i była wykonywana, jak każdy na ten czas potrafił. Nie przejmowano się zbytnio słabą produkcją, czy też tym, że gitary były nagrane na piecu basowym a perkusja pływała z tempem. Tak jest i teraz. Początek lat 90-tych to był rozkwit szeroko pojętej techniki muzycznej, jak i realizatorskiej. Kapele prześcigały się w matematycznych kombinacjach muzycznych, łamanych rytmach i ponaddźwiękowych prędkościach perkusji. Nie czułem tego i nadal nie czuję, nie przemawia do mnie muzyka sztucznie brutalna i ze sztucznie napompowaną mocą. Lubię muzykę tworzoną przez ludzi dla ludzi. Większość kapel tzw. „wirtuozów wiertarki” może jest i dobrych, może i „miażdżą” ,ale czy „zabijają”, ale ani to postukać nóżką ani zaśpiewać a już na pewno nie zagwiżdżesz.

 

A jak Ci się widzi ta cała fala mody na tego typu granie i całkiem spore grono powracających zespołów?

 

No właśnie, moda. Uważam, że rynek to zweryfikuje. Podążanie za modą na dany gatunek powoduje utratę tożsamości danego zespołu. Podejrzewam, że większość kapel, które tak się zachowują w ogóle jej nie mają. To są kopie, które chcą na bazie innych ugrać coś dla siebie. Ale to tylko kopie…

 
Wy bez oglądania się na jakiekolwiek mody robicie swoje. Czy można w/g Ciebie mówić, że nowy album zaczyna się tam, gdzie skończył się jego poprzednik? Może to świadczyć o świadomym podążaniu z dawna utartą ścieżką, ale z pewnością zdajesz sobie sprawę, że mogą pojawić się głosy o stagnację, czy wręcz zacofanie.

 

Masz rację. INCARNATED to zespół, który wie czego chce i dokąd dąży. Podczas pisania muzyki nie interesuje mnie rynek muzyczny i obecnie panująca moda. Mam sztywne ramy, których się trzymam i to wszystko. Gram to co kocham, jak i kiedy chcę i nikt mi tego nie odbierze. Moją muzykę przede wszystkim kieruję do fanów szeroko pojętej muzyki ekstremalnej. To oni przychodzą na koncerty i kupują płyty, bądź ściągają z internetu, i to oni określają co jest dobre, a co nie. Reszta mnie nie interesuje.

 

Jesteś jednym z lepszych gardłowych w tym kraju. Kto miał największy wpływ na to jak wykorzystujesz swoje struny głosowe? Jacyś niedoścignieni mistrzowie może?

 

Dziękuję bardzo za miłe słowa. Nigdy nie myślałem o swoim glosie, że jest dobry. Po prostu pasuje mi do muzyki, gdyby było inaczej pewnie ktoś inny by „śpiewał”. Mistrzowie przychodzą i odchodzą i przez te wszystkie lata wielu z nich było moim numerem jeden np. Jörgen Sandström z GRAVE czy Gołąb z DEAD INFECTION, ale jeżeli chodzi o mój niedościgniony wzór, któremu mogę tylko struny głosowe czyścić, to jest nim Peter Tagtgren, który z głosem robi to o czy ja mogę tylko poczytać.

 

Co w/g Ciebie wyróżnia Incarnated na tle innych zespołów? Gdybyś miał zachęcić niezdecydowanych do zapoznania się z nowym dzieckiem Twojego zespołu, to jakich argumentów byś użył?

 

Nigdy nie zajmowałem się marketingiem i wykresami kołowymi, mam od tego ludzi(śmiech), a tak poważnie to nigdy się nad tym nie zastanawiałem, bo nigdy nie byłem w takiej sytuacji, aby trzeba było kogokolwiek zachęcać do zapoznania się z moją twórczością. Poczta pantoflowa jest najlepszym sposobem do przekonania słuchacza do swojej twórczości. Dasz dobry koncert i już sporo ludzi wie co i jak grasz. Liczy się kontakt bezpośredni, cała reszta to nagabywanie(śmiech)

bartosh

A w polskiej rzeczywistości to gdzie jest miejsce Incarnated? Legenda, która powinna wzbudzać szacunek, czy też może wciąż jesteście zespołem, który ma zamiar bez oglądania się za siebie zdobywać nowe lądy?

 

Odpowiem słowami klasyka: „…a moje miasto to Białystok, a moje życie to Białystok, a moja miłość to… ” i tu jest właśnie miejsce INCARNATED. Jesteśmy zespołem, który robi swoje nie patrząc na panujące trendy. Cała reszta należy do fanów, którzy gdzieś nas włożą do szufladki. Ich trzeba o to pytać. Moim zdaniem legenda to coś co było dobre, a nawet znakomite czy rewelacyjne, ale już nie wróci, a my póki co mamy się dobrze i nigdzie się nie wybieramy(śmiech)

 

Po raz kolejny wasz album ukazuje się w barwach Selfmadegod Records. Jako Incarnated jesteście związani z Karolem od bardzo dawna. Co jest takiego w tej kooperacji, że trwa już tyle lat i wydaje się, że nie ma zamiaru się kończyć?

 

Współpraca z SMG Records układa się jak najbardziej pozytywnie i to nie tylko na linii zespół wytwórnia, ale również prywatnie. Wiem czego oczekuje od nas Karol i on również wie czego oczekujemy my jako INCARNATED. Jesteśmy niezależnym zespołem i wydajemy płyty dla niezależnej wytwórni. Wszystko jest w jak najlepszym porządku, więc nie ma co zmieniać i kombinować. Kasa się zgadza, szmalec za tantiemy wpływa co miesiąc na konto i najważniejsze, że jest z czego spłacić raty za dużego Fiata(śmiech). Obie strony są zadowolone w 100 procentach.

 

Co było dla was, jako zespołu, najważniejsze w procesie przygotowywania materiału na „Try Before Die”? Czym się kierowaliście i jakie cele przed sobą stawialiście? Udało się wam wszelkie zamierzenia zrealizować? No i czy możesz z pełną stanowczością rzec, że to najlepsze wydawnictwo z logiem Incarnated?

 

Jak już wcześniej wspominałem gram muzykę, którą kocham i nie było dla mnie żadnym problemem zrobienie nowego materiału. Dodatkowym moim atutem (lub przekleństwem), o którym też już wspominałem jest fakt, że mam gdzieś obowiązujące trendy i modę. Materiał ma się podobać przede wszystkim nam! W drugiej kolejności fanom, a reszta mnie nie obchodzi. Co z tego, że nagram płytę nad którą będą się modlić tureccy wikingowie i wyznawcy dnia szóstego skoro nie będę w stanie jej słuchać na mojej JotPeDwójce(śmiech). Jest to nasza ostatnie płyta (jak dotąd) więc musi być najlepsza, taka jest kolej rzeczy.

 

Dzisiaj czas dla death metalu o szwedzkim rodowodzie jest bez wątpienia korzystny. Myślisz, że może to mieć znaczący wpływ na powodzenie tej płyty? A może takie kwestie was zupełnie nie interesują i po prostu skupiacie się na swojej robocie, a wszystkie inne sprawy macie w głębokim poważaniu?

 

W stu procentach sam odpowiedziałeś na pytanie. W ogóle się tymi sprawami nie zajmuję. Po prostu mnie to nie interesują. Robię swoje i już, czy się to komuś podoba czy też nie.

 

Wiadomo, że promocja jest niezwykle ważna. Jakie macie plany w tym względzie? Chcecie czymś zaskoczyć, czy raczej zrobicie to tradycyjnie, czyli recenzje, wywiady i koncerty? No właśnie, czy szykujecie jakąś większą liczbę sztuk?

 

Promocją INCARNATED i wszystkiego co się z tym wiąże zajmuje się Karol i SELFMADEGOD, współpracujemy również z Danielem z ALCOHOLIC BUTCHER, który jest naszym menedżerem w szeroko pojętym andergrandzie. My ze swojej strony gwarantujemy dobrą promocję podczas koncertów. Jeżeli ktoś ma ochotę udzielamy również wywiadów i robimy se (sobie! – śmiech) zdjęcia.

 

Obecnie sporą rolę w promocji muzyki odgrywa internet. Daje on sporo możliwości, ale jednocześnie pozwala ludziom na ściąganie muzyki i wypinanie się na tradycyjne nośniki? Ten problem jakoś was dotyczy, czy też może macie na tyle silną grupę fanów, że o zbycie paru kopi „Try Before Die” nie musicie się martwić?

 

Internet jest bardzo przydatną sprawą, która ułatwia załatwienie większości rzeczy związanych z promocją. Jak się okazuje jest również wielkim przekleństwem dla wszystkich, którzy za bardzo przedkładają internet ponad inne środki przekazu i promocji. Wiara w kliknięcia „lubię to!” lub „wezmę udział !” jest bardzo zgubna, i oczywiście masz rację ludzie wypinają się na tradycyjne nośniki, ale do cholery nie nazywajmy ich fanami. Jednak należy się cieszyć z faktu, że jednak większość fanów kupuje płyty, kasety, winyle a już sprawą drugorzędną jest to, czy dana płyta jest oryginalna czy też nie. Najważniejsze, że człowiek zadał sobie trud znalezienia danego materiału na płycie i w dobrej wierze go nabył. Należy się również cieszyć z faktu, że jeszcze nie ma możliwości ściągnięcia z internetu koszulki w torrentach(śmiech). Penie niedługo to nastąpi, ale póki co jest ok. Wiadomo są też i tacy, którzy nigdy w życiu nie kupili i nie kupią żadnej płyty, ale o nich nie ma co gadać.

thomas

Sam kolekcjonujesz muzykę na jakichś nośnikach? Które z nich są dla Ciebie najwartościowsze i no dlaczego?

 

Jestem bardzo wygodnym słuchaczem dlatego preferuję CD/DVD. Posiadam też kilka oryginalnych VHS. Mam też sporą kolekcję nagranych kaset magnetofonowych i VHS, chociaż ostatnimi czasy nie odtwarzanych. Większość z mojej tzw. kolekcji CD to pierwsze wydania, które nabyłem zaraz po ukazaniu się ich na rynku za cholernie grubą kasę i jak widzę dzisiaj po ile są płyty to się zastanawiam czy nie lepiej było poczekać te 20 lat(śmiech), dlatego nie wymienię żadnego tytułu, bo wszystkie płyty za którymi biegałem, aby je nabyć (niektóre również za granicą)są dla mnie bardzo ważne a trochę tego jest.

 

Wracamy do samego zespołu. Osobiście mam takie nieodparte wrażenie, że jako Incarnated mogliście osiągnąć znacznie więcej niż macie obecnie. Zastanawiasz się czasem nad straconymi szansami?

 

Pewnie masz rację, ale nie będę się nad tym rozczulał. Wszystko musi mieć swój czas i swoje miejsce w szeregu, a życie toczy się dalej…

 

Udzielasz lub udzielałeś się w kilku innych zespołach. Jak Ty na to znajdujesz czas? Działasz poza tym jako realizator dźwięku. Masz Ty w ogóle wolny czas?

 

Wolnego czasu nie posiadam, bo po co?(śmiech). Jak człowiek nie ma co robić to durne myśli przychodzą do głowy. Życie to sztuka wyboru, jak pracuję w studio to nie idę na koncert, który właśnie wtedy jest, jak będę grał próbę to nie obejrzę akurat meczu w telewizji i tak się to jakoś kręci. Trzeba tylko skrócić sen do minimum i można wszystko jakoś poskładać.

 

Jedna kwestia jeszcze odnośnie udziału w innych kapelach. Brałeś udział w nagrywaniu chyba najlepszej polskiej płyty grind core’owej czyli „Graveyard Cowboys”. Masz w ogóle tego świadomość i jak wspominasz ten czas obecności w Neuropathii?

 

Nigdy nie podchodziłem w takich kategoriach do tego co robię. Po prostu to był kolejny materiał z moim udziałem, mniejszym czy większym to nie istotne. To bardzo miłe, że ludzie jednak doceniają wysiłek innych, ale to już jest poza mną. Reszta bez komentarza.

 

W nawiązaniu do poprzedniego pytania chciałbym się dowiedzieć, jak wygląda kondycja potężnej białostockiej sceny obecnie?

 

Czy jeszcze coś takiego istniej jak białostocka scena? W tej chwili jest kilka, bądź kilkanaście zespołów, które tutaj wojują i wypruwają sobie flaki, aby zaistnieć na tej tzw. białostockiej scenie, ale nie wymienię żadnej nazwy, by nie narazić się dżihadystom , że kogoś pominąłem (śmiech). Niech każda kapela promuje się sama.

 

A jak myślisz, w jakim kierunku może rozwijać się w przyszłości muzyka Incarnated? W ogóle ta cała moda na szwedzkie granie.

 

Jak już wcześniej wspominałem mało mnie obchodzi cała ta moda. Jeżeli to wszystko pójdzie w kierunku, który mi nie będzie odpowiadał wrócę do kolebki skąd przyszedłem czyli disco polo(śmiech). Co się tyczy INCARNATED to usłyszysz nowy materiał i wszyscy będziemy wtedy mądrzejsi o tę jedną płytę.

 

Część inspiracji, które wykorzystujesz w swoim zespole pochodzi z płyt znanych i lubianych. Co poza muzyką ma na Ciebie wpływ? Film, literatura czy może zupełnie coś innego? Poza tym lubisz horrory? Jakieś ciekawe tytuły poleciłbyś w tym miejscu?

 

Jak każdy młodzieniec w moim wieku lubię poczytać dobrą gazetę i potrzymać nogi w misce z gorąca wodą(śmiech). Uwielbiam twórczość Woody`ego Allena, staram się być na bieżąco. Ostatnio nawet byłem w kinie na „Casanova po przejściach”, niezniszczalny humor żydowski, polecam. Z drugiej zaś strony proponuję obejrzeć ze swoją ukochaną połową w ramach romantycznego wieczoru „Shutter – Widmo” oczywiście tajlandzki oryginał z 2004 roku.

 

Skąd w was zamiłowanie do krwawej estetyki, którą uskuteczniacie na okładkach płyt? Ktoś z was może pracuje w składzie padliny, co?

 

Akurat trafiłeś w samo sedno. Tak się składa, że nasz gitarzysta Thomas rozwozi mięso furgonetką i może to właśnie nas trochę wykręciło w tym kierunku(śmiech). A tak poważnie to lubię rzeczy namacalne, dosłownie. Nie wyobrażam sobie w naszej muzyce mistycyzmu i różnego rodzaju duszków tych złych i tych gorszych. Ludzkie ciało i wszystko co się z nim wiąże jest kopalnią pomysłów, na której opieram swoją twórczość.

 

Powiedz mi trochę o tekstach, które znajdują się na nowym albumie. Co, jak i dla kogo w nich chcielibyście przekazać?

 

Teksty, jak zwykle w naszym przypadku nie są rewolucyjne. Poruszają kwestie umieralności ludzi w różnego rodzaju sytuacjach, które miały lub mogą mieć miejsce. Moje teksty nie posiadają żadnego przesłania, są one po prostu nieodłączną częścią muzyki. Teksty wraz z muzyką dają nam INCARNATED, a to wszystko nazwaliśmy GOREOPHOBIC SLAUGHTERING METAL.

 

To już by było wszystko, co mam do Ciebie. Ostatnie słowo należy do Ciebie. Dzięki wielkie za ten wywiad.

 

Również bardzo dziękuję za wyczerpujący wywiad i dość dociekliwe pytania(śmiech). Mam nadzieję, że Ty jak i czytelnicy Metalrulez nie nudzili się bardzo czytając moje filozoficzne wywody. Jeszcze raz wielkie dzięki za poświęcony czas INCARNATED jak i mojej skromnej osobie. Wspierajcie podziemie!!! Do zobaczenia na koncertach.

 

 

 

divider

polecamy

NIHIL KAOS – MYSTAGOGUE Czarna Jucha – Zły duch SPHERE – INFERNO Devilpriest – Where I Am the Chalice, Be Thou the Blood
divider

imprezy

Święto metalu w Chorzowie już w piątek! 15/03/2026 – Patriarkh “Hacele 2026” + Królówczana Smuga + Ephialtes + Doctor Visor Kraków | Klub Studio 08/04/2026 – Hexvessel + Aluk Todolo + BaarRa 07/04/2026 – Miserere Luminis; Kraków, Klub Gwarek Grindcore Assault 19-21.02 29/03/2026 – Polar 28/02/2026 – Thy Worshiper 18/04/2026 – Black Metal Assault II 28/03/2026 – DESASTER w Krakowie (Klub Zaścianek) Elderwind i Cân Bardd w Krakowie Splot Światów 2026 – trasa koncertowa Czarny Bez & UKĆ 14/03/2026 – Impaled Nazarene + Witchfuck Savatage, Nevermore i Armored Saint zagrają w Warszawie
divider

patronujemy

Trzecia płyta ATERRA Narodowy spis zespołów – Artur Sobiela, Tomasz Sikora Premiera albumu „Szczodre Gody” Velesar NEAGHI – Whispers of Wings Taranis „Obscurity” ROCK N’SFERA 5 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation
divider

współpracujemy

Deformeathing Prod. Sklep Stronghold VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Wydawnictwo Muzyczne Pscho SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty