Soulfly – 3

(5 grudnia 2004, napisał: FATMAN)


Soulfly – 3

Parę miesięcy temu na rynku pojawił się nowy album formacji Soulfly. Tym razem za konsoletą usiadł sam lider zespołu wspomagany przez Otta D’Angelo.
Album otwierają „Downstroy” oraz „Seek ‘n’ Strike”. Oba oparte na masywnym, motorycznym riff’ie. Oba w średnich tempach. Oba też pokazują jak wielka ewolucja zaszła w muzyce tworzonej przez kwartet. Kiedyś podstawą tego niesamowitego plemiennego metalu był hardcore. Jednak teraz bliżej im do thrash’u i dokonań Sepultury. Jest to zmiana zdecydowanie na korzyść, gdyż takie granie jest po prostu milsze dla ucha. Następnie mamy utrzymany w podobnych klimatach „Enterfaith” z dość znajomym przejściem na garach w środku. Ach no i jeszcze ta solówka na świetnie przesterowanej gitarze. Zamiast typowego wyciszenia utworu, Cavalera wykorzystał tu w bardzo nowatorski sposób efekt echa, przez który to ciągle słyszymy „faith is a weapon”. Po szybszych kawałkach następuje wolniejszy i zdecydowanie spokojniejszy „One”. W tym kawałku udziela się wokalista grupy Deftones co dobrze wpłynęło na różnorodność wokaliz na CD. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że tym razem plemię Soulfly zaprosiło znacznie mniej gości niż to miało miejsce przy nagrywaniu „Soulfly” i „Primitive”. Cóż tu dużo mówić zabieg ten okazał się dobrym posunięciem, gdyż na wcześniejszych produkcjach miszmasz różnych stylów spowodowany przez tabun zaproszonych ludzi stawał się mieszanką nie do przełknięcia. Wróćmy jednak do nowego albumu, a więc następnie mamy bardzo szybki „L.O.T.M.” z bardziej hardcore’owym riff’em. Po nim następuje „Brasil”. Max znów na początku wykorzystuje birimbao, potem wchodzą ciężkie gitary, którymi traktowani jesteśmy aż do samego końca. Po tych ostrych kawałkach znów przychodzi czas na coś bardziej melodyjnego – „Tree Of Pain”. Zaczyna się cichą grą gitary. Następnie piękny, czysty i dobrze wykształcony głos jakiejś pani działa jak balsam na nasze już trochę zmęczone uszy, gdy… bez ostrzeżenia wchodzi wokal Cavelry połączony z brutalniejszym obliczem Ulatującej Duszy, które to można porównać nawet do „Arise” z czasów Sepy. W czasie ostrzejszej części możemy usłyszeć wokal Ritchie’go Cavalery. Na końcu jednak wszystko cichnie i znów słyszymy spokojną gitarę i przepiękny głos owej niewiasty. Kolejny jest „One Nation” z rewelacyjnym akustycznym końcem. „9-11-01” to minuta ciszy będąca hołdem dla ofiar zamachu na WTC. Po tych 60 sekundach następna „siekiera”, którą traktują nas muzycy brzmi naprawdę ciężko i jest nią trochę ponad minutowy „Call To Arms”. „Four Elements” swoją strukturą i podobieństwem bezpośrednio łączy się z „Call To Arms”. Kiedy po raz pierwszy słuchałem albumu miałem nawet wrażenie, ze to jeden kawałek. Swoistą tradycją jest już, że zespół na każdej płycie umieszcza kolejną część kompozycji o znajomo brzmiącej nazwie „Soulfly”. Teraz mamy do czynienia już z trzecim „odcinkiem” tego niewiarygodnie bogatego utworu. Bo czego tu nie ma? Jest od groma wszelakich bębenków, akustycznych gitar, różnych instrumentów ludowych, których nazwy nic mi nie mówią oraz odgłosów dżungli. Ma się ochotę zamknąć oczy i odlecieć do krainy gdzie człowiek żyje w naturze z przyrodą. Jednak te pięć minut wspaniałych dźwięków przerywa nam „Sangue De Bairro”, w którym to znów chłopaki pokazują pazury. Na zakończenie zostaje nam utwór „Zumbi”. Nietypowym zabiegiem było rozbicie tego wręcz outra na dwie części. Mam wrażenie, że w drugim fragmencie wykorzystano część chwytów z mojej ulubionej kompozycji albumu tj. „Tree Of Pain”
Cóż mogę powiedzieć na zakończenie? Ano tyle, że Soulfly wreszcie przestał rozdrabniać się na drobne. Max’owi wreszcie udało stworzyć sprawnie działający kolektyw. Z muzykami, którzy są w stanie realizować jego wizje. Bez wątpienia tym razem powstało dzieło na miarę „Chaos A.D.” i „Roots”. Tylko czekać na odpowiedź jego byłych kolegów z Sepultury.

Lista utworóó
1. Downstroy
2. Seek 'n’ Strike
3. Enter Faith
4. One
5. L.O.T.M.
6. Brasil
7. Tree of Pain
8. One Nation
9. 9-11-01
10. Call to Arms
11. Four Elements
12. Soulfly III
13. Sangue de Bairro
14. Zumbi
Ocena: 9/10

divider

polecamy

NIHIL KAOS – MYSTAGOGUE Czarna Jucha – Zły duch SPHERE – INFERNO Devilpriest – Where I Am the Chalice, Be Thou the Blood
divider

imprezy

03/12/2026 – Benediction + Tortharry + Dysangelium 30/10/2026 – In Other Climes + Abyss Above 17/10/2026 – Onslaught + The Prophecy XXIII + Toranaga UK 24/09/2026 – Dom Zły + Sow The Seed, Reap The Fear + Treny 19/09/2026 – Sznur + Trup + Kids Drown In Silence 18/09/2026 – Doogie White & Polish Chapter – 30 Years of „Stranger in Us All” 10/09/2026 – The Laws playing Sarcófago + Herzoga + Sznyt 18/10/2026 – Onslaught + The Prophecy 23 + Toranaga UK „The Force From Hell” 19/09/2026 – Autumn Darkness Over Poland: Vermilia + Aether + Domhain + Hangover in Minsk 02/12/2026 – Darvaza + Merrimack + Helleruin + Détresse 17/11/2026 – Fleshcrawl + Avulsed + Violentor „European Carnage Tour 2026” NO SLEEP IN THE BALTICS TOUR 2026 KRUSHFEST 2026 Megadeth + Black Label Society + Testament „Breakout: Hibernation Of The Nations” 28/10/2026 – Wolvennest + Bedsore + support „In The Ruins MMXXVI Tour” 03/10/2026 – XIII. STOLETÍ Gorgon zagra jedyny koncert w Polsce. Francuska legenda black metalu wystąpi w Bydgoszczy 13–14/10/2026 – Belphegor + Krisiun + Asagraum 15/10/2026 – Misþyrming + Necrowretch + Profanation + Gorrch 25/10/2026 – Behemoth + Dimmu Borgir + Dark Funeral Naród Zjednoczony w Moshu – Terrordome, KomutatoR i Blindfolded jesienią w Opolu i Częstochowie 17/10/2026 – Der Weg Einer Freiheit “INNERN 2026” + Conjurer + Brnjsmin 16–18/10/2026 – Oranssi Pazuzu + Múr 17–18/11/2026 – Imperial Triumphant + Knoll Accept będą świętowali 50-lecie istnienia na jedynym koncercie w Polsce!
divider

patronujemy

Tabernaculum
divider

współpracujemy

Deformeathing Prod. Sklep Stronghold VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Wydawnictwo Muzyczne Pscho SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty