Final Self – Liturgy Of The Final Self

(1 października 2026, napisał: Prezes)


Final Self – Liturgy Of The Final Self

„Liturgy of the Final Self” zaczyna się od razu z grubej rury – szybkim, ultrabrutalnym huraganem dźwięków. Deathmetalowa nawałnica trwa w najlepsze, po chwili wszystko wprawdzie lekko zwalnia, ale wtedy wchodzą tak połamane i pokręcone riffy, że o żadnym odpoczynku nie ma mowy. I w zasadzie tak można opisać większą część tej płyty. Intensywność utrzymywana jest niemal bez przerwy na wysokim poziomie, a do brutalności dochodzi jeszcze naprawdę spory stopień technicznego skomplikowania.

Ten zespół (projekt?) to była dla mnie niespodzianka. Mózgiem Final Self jest Eveq, za mikrofonem stanął Ataman Tolovy, natomiast niesamowite ślady perkusji położył jeden z bardziej zapracowanych najemników naszej sceny – Krzysztof Klingbein. Szczególnie ten ostatni ma tutaj pełne ręce roboty, bo muzyka właściwie nie pozwala mu się zatrzymać. Zresztą podobnie jest z gitarami. Riffy łamią się, skręcają i zmieniają kierunek, a pojawiające się pomiędzy nimi solówki są ostre, wysokie i równie pokręcone. Melodii specjalnie bym w nich nie szukał. Bas również nie został zepchnięty gdzieś na dno miksu i można bez problemu wychwycić jego niespokojne pulsowanie za gitarami. Co ważne, nie jest to kolejny nowomodny, matematyczny death metal, w którym onanizm na gryfie liczy się bardziej niż pospolity wpierdol. Tutaj techniczne poplątanie i instrumentalna wirtuozeria idą ramię w ramię z brutalnością. Pomimo wszystkich wygibasów cały czas czuję w tej muzyce ducha dusznego death metalu lat 90. Pomaga w tym produkcja – w miarę klarowna, dzięki czemu można śledzić instrumentalne szaleństwa, ale jednocześnie odrobinę przytłaczająca i pozbawiona sterylnego, laboratoryjnego charakteru.

O jakichś łatwo zapamiętywalnych motywach czy refrenach można właściwie zapomnieć. Trudno złapać się konkretnego riffu, bo zanim człowiek zdąży go przetrawić, Final Self zdąży już trzy razy zmienić kierunek. To raczej metodyczne, nieustanne walenie słuchacza po łbie intensywnością i technicznym skomplikowaniem. Jedyny wyraźniejszy oddech dostajemy w „Forlorn Forever Forgotten”, gdzie nagle, ni z tego, ni z owego, pojawia się krótki fragment spokojnej, ale wciąż pełnej napięcia muzyki, niemal jak z filmowej ścieżki dźwiękowej. Na tle otaczającej go rzezi kontrast robi naprawdę duże wrażenie. Aż szkoda, że to tylko jednorazowy zabieg… Nic więc dziwnego, że „Liturgy of the Final Self”, choć trwa tylko nieco ponad pół godziny, potrafi solidnie wymęczyć. To brutalny, połamany i pokręcony death metal zdecydowanie nie dla miętkich graczy. Szkoda jedynie, że okładka wypada przy samej muzyce dość przeciętnie – wygląda trochę jak wyciągnięta z generatora deathmetalowych okładek i nie zapowiada tego, co czeka wewnątrz. Bo zawartość potrafi przejechać po słuchaczu bez litości. Nie jest to płyta do puszczenia sobie gdzieś w tle ani materiał, z którego po dwóch odsłuchach będzie się nucić ulubione riffy. To ponad pół godziny brutalnego, technicznego mielenia, które wymaga uwagi i sporo odporności na dźwiękową przemoc. Oj, zmieliła mnie ta płyta okrutnie!

Wyd. własne, 2026

Lista utworów:

  1. The Inheritance of Flame
  2. The Paradox of Eternal Becoming God
  3. Liturgy of the Final Self
  4. Veil of Fractured Reveries [singiel]
  5. Shadows Beyond Redemption
  6. Forlorn Forever Forgotten
  7. Consumed by the Thought Sower
  8. The Sunset

Ocena: -8/10

https://finalself.bandcamp.com/album/liturgy-of-the-final-self

divider

polecamy

Black Witchcraft – Ex Ossibus Templum Ei Erigemus NIHIL KAOS – MYSTAGOGUE Czarna Jucha – Zły duch SPHERE – INFERNO
divider

imprezy

Gutalax na czterech koncertach w Polsce! Zagrają z Neuropathia i Nuclear Vomit Party Cannon, Internal Bleeding i Guttural Slug zagrają w Warszawie The Materia i Demeted ruszają w trasę „Piekło Nie Bo Tour 2026” ZØRZA, Garota i Dargor zagrają w krakowskim Gwarku 26/02/2027 – Enslaved + Sólstafir + Gaahls Wyrd 17/10/2026 – Furydate + Impala + Virya „Sanity Check Tour” 31/10/2026 – Folk Metal Night: Runika + Velesar + Merkfolk 02/10/2026 – Artrosis + Caro Mane + Arthemore 03/12/2026 – Benediction + Tortharry + Dysangelium 30/10/2026 – In Other Climes + Abyss Above 17/10/2026 – Onslaught + The Prophecy XXIII + Toranaga UK 18/10/2026 – Onslaught + The Prophecy 23 + Toranaga UK „The Force From Hell” 02/12/2026 – Darvaza + Merrimack + Helleruin + Détresse 17/11/2026 – Fleshcrawl + Avulsed + Violentor „European Carnage Tour 2026” NO SLEEP IN THE BALTICS TOUR 2026 Megadeth + Black Label Society + Testament „Breakout: Hibernation Of The Nations” 28/10/2026 – Wolvennest + Bedsore + support „In The Ruins MMXXVI Tour” 03/10/2026 – XIII. STOLETÍ Gorgon zagra jedyny koncert w Polsce. Francuska legenda black metalu wystąpi w Bydgoszczy 13–14/10/2026 – Belphegor + Krisiun + Asagraum 15/10/2026 – Misþyrming + Necrowretch + Profanation + Gorrch 25/10/2026 – Behemoth + Dimmu Borgir + Dark Funeral Naród Zjednoczony w Moshu – Terrordome, KomutatoR i Blindfolded jesienią w Opolu i Częstochowie 17/10/2026 – Der Weg Einer Freiheit “INNERN 2026” + Conjurer + Brnjsmin 16–18/10/2026 – Oranssi Pazuzu + Múr 17–18/11/2026 – Imperial Triumphant + Knoll Accept będą świętowali 50-lecie istnienia na jedynym koncercie w Polsce!
divider

patronujemy

Tabernaculum
divider

współpracujemy

Deformeathing Prod. Sklep Stronghold VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Wydawnictwo Muzyczne Pscho SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty