Arvo – Viasna
(29 września 2026, napisał: Prezes)

Arvo to białoruski zespół, a właściwie projekt, bo we wkładce znajdziemy zaledwie dwie osoby. Metal Archives określa jego twórczość mianem atmospheric black metalu, ale szczerze mówiąc tego black metalu nie słyszę tutaj znowu aż tak wiele. Brakuje charakterystycznej dla gatunku szybkości i agresji, choć mrok cały czas gdzieś się czai, podobnie jak pewna drapieżność, która od czasu do czasu przebija się spod spokojniejszych dźwięków. Osobiście chyba chętniej wrzuciłbym „Viasnę” do bardzo pojemnej szuflady z napisem dark metal.
Sporo jest tutaj za to elementów, które spokojnie można byłoby przypisać do muzyki pagan. Pojawiają się flety, skrzypce i inne folkowe dodatki, które często wspólnie z gitarami prowadzą melodie, a czasami tylko majaczą gdzieś w tle. Na szczęście nie ma tu przaśnych, jarmarcznych przygrywek zachęcających do pląsów z rogiem miodu w dłoni. Dominują raczej melodie tęskne i melancholijne, bardzo dobrze współgrające z ogólnym, dość ponurym charakterem materiału. Co zabawne, dopiero co przy okazji innej recenzji pisałem o drumli i dziwiłem się, że mimo tylu przesłuchanych płyt chyba nigdy wcześniej nie spotkałem jej w metalu. Minęło kilka dni i proszę – na „Viasnie” trafiam na nią ponownie. Jak widać, wystarczyło się poskarżyć…
Tempo przez większość czasu pozostaje wolne lub średnie. Pomiędzy delikatniejszymi, melancholijnymi melodiami wyrastają jednak ciężkie, mocarne riffy i właśnie ten kontrast jest jednym z ciekawszych elementów płyty. Muzyka nie potrzebuje blastów ani gitarowej nawałnicy, żeby nabrać ciężaru. Szczególnie podoba mi się też niepokój pojawiający się w ostatnim utworze – coś nieprzyjemnego cały czas przemyka tam pomiędzy spokojnymi dźwiękami i powoli wchodzi pod skórę.
Wokale wypadają dobrze i są całkiem zróżnicowane. Mamy głębokie growle, lekko blackmetalowe krzyki, ale bez wysokiego skrzeku, oraz spokojniejsze deklamacje. Wszystko dobrze komponuje się z muzyką. Niektórym przeszkadzać może język białoruski, mnie jednak bardzo pasuje do tego mrocznego, folkowego klimatu. Swoje robi też bas, który nie ginie całkowicie pod pozostałymi instrumentami, lecz całkiem przyjemnie pulsuje gdzieś w tle.
W ogóle „Viasna” brzmi bardzo organicznie. Jest w tej muzyce coś żywego i naturalnego, co dobrze współgra z folkowym instrumentarium i melancholijnym charakterem kompozycji. Nie mam tutaj potrzeby wskazywania konkretnego utworu czy pojedynczego riffu, który szczególnie zapadł mi w pamięć. To jeden z tych materiałów, które zdecydowanie lepiej przyjmować jako całość – pozwolić mu spokojnie płynąć i stopniowo budować swój własny klimat.
„Viasna” jest więc ciekawym połączeniem melodii prowadzonych przez tradycyjne instrumenty z ciężkimi gitarami i agresywniejszym wokalem. Bez folkowego festynu, ale też bez blackmetalowego napierdalania dla samej zasady. Niczego szczególnie odkrywczego Arvo tutaj nie wymyśliło, ale wszystkie te elementy zostały połączone na tyle naturalnie, że całości słuchało mi się naprawdę dobrze.
Wyd. własne, 2026
Lista utworów:
- Switanak
- Abrad
- Piarun
- Istoki
- Ciareszka
- Viasna
- Zachod
Ocena: 7/10
https://arvo666.bandcamp.com
https://www.facebook.com/profile.php?id=61551823498653






































