LYRRE – Nothing Is Promised

(30 sierpnia 2026, napisał: Prezes)


LYRRE – Nothing Is Promised

LYRRE to zespół, którego wcześniej nie znałem, a jedynym punktem zaczepienia była dla mnie osoba Michaliny Malisz, która przez kilka lat wspomagała Eluveitie, grając na lirze korbowej. I właśnie ten średniowieczny instrument jest jednym z najważniejszych elementów muzyki LYRRE. Nie mam natomiast zamiaru jednoznacznie określać stylu, w jakim porusza się ten zespół. No chyba, że „melodyjny lira-metal”? Niech będzie, przynajmniej wiadomo, o co chodzi. Bo to właśnie lira korbowa w dużej mierze ciągnie tutaj linie melodyczne i buduje klimat poszczególnych utworów. Co ważne, nie oznacza to żadnych jarmarcznych potańcówek podlanych dużą ilością miodu czy piwa. Melodie są naprawdę fajne, nośne i łatwo zapadają w pamięć, ale nie przekraczają granicy, za którą robi się przesadnie słodko. W połączeniu z wokalem Michaliny nadaje to całości trochę bajkowego, momentami wręcz magicznego charakteru. Wiem, w kontekście metalu nie brzmi to może szczególnie zachęcająco, ale mnie słuchało się tego znakomicie.

Sama wokalistka to zresztą naprawdę klasa. Jej głos nie jest ani przesadnie wysoki, ani specjalnie niski, za to słychać, że doskonale wie, jak się nim posługiwać i zna swoje możliwości. Utwory śpiewane są po angielsku, zapewne również po to, żeby łatwiej dotrzeć do międzynarodowej publiczności, ale akcent Michaliny zupełnie mnie tutaj nie razi. Wszystko brzmi naturalnie i bardzo dobrze współgra z melodyjnym charakterem muzyki.

Gitarowo „Nothing Is Promised” płynnie przechodzi od spokojniejszych fragmentów przez średnie tempa aż po bardziej dynamiczne, a w paru miejscach nawet szybkie riffowanie. LYRRE bardzo umiejętnie żongluje tempami, choć zdecydowanie najwięcej jest tych wolniejszych i średnich. Przyspieszenia można właściwie policzyć na palcach jednej ręki i dopiero wtedy pojawia się trochę więcej agresji. Traktowałbym ją jednak wyłącznie jako sposób na urozmaicenie materiału, bo zdecydowanie nie o agresję tutaj chodzi. Nawet w cięższych momentach mam wrażenie, że gitary są delikatnie trzymane na wodzy i nie pozwala im się całkowicie zdominować reszty.

Bardzo podoba mi się za to perkusja. Nie musi być szybka, żeby cały czas coś ciekawego się w niej działo. Jest zróżnicowana, pełna drobnych smaczków, dobrze dobranych ozdobników i nieszablonowych bić. Kiedy w drugiej części płyty w dosłownie paru miejscach przyspiesza, potrafi też konkretnie kopnąć. Do tego brzmi znakomicie. Zresztą cała produkcja zasługuje na pochwałę – jest czysto, przestrzennie i soczyście, a żaden instrument nie został przesadnie wysunięty przed pozostałe. Dzięki temu nawet lira, która odgrywa przecież ogromną rolę, nie przykrywa gitar czy sekcji rytmicznej.

Najważniejsze jest jednak to, że na „Nothing Is Promised” znalazło się sporo motywów, które zwyczajnie wchodzą do głowy. Szczególnie pierwsza część albumu jest pod tym względem bardzo mocna. Ostatnio trochę narzekałem na płyty, których słuchało mi się dobrze, ale po ich zakończeniu niewiele potrafiłem z nich sobie przypomnieć. Tutaj wreszcie jest inaczej. Muzyka się kończy, a melodie nadal siedzą w głowie i człowiek mimowolnie zaczyna je sobie nucić. Nie spodziewałem się, że takie granie aż tak mi podejdzie. Być może odezwał się jakiś sentyment do przełomu wieków, kiedy na imprezach obok bardziej ekstremalnego metalu słuchało się czasem melodyjniejszych rzeczy pokroju Amorphis. A może po prostu LYRRE napisało bardzo dobry, świetnie brzmiący i przede wszystkim zapamiętywalny materiał? Bez względu na przyczynę „Nothing Is Promised” okazało się dla mnie sporą niespodzianką.

Wyd. własne, 2026

Lista utworów:

  1. Nothing Is Promised
  2. Still Human
  3. Orchard
  4. Eos
  5. Ephemeral
  6. The Well
  7. Oracle

Ocena: 8/10

https://lyrre.bandcamp.com/album/nothing-is-promised
https://www.facebook.com/lyrreofficial

divider

polecamy

NIHIL KAOS – MYSTAGOGUE Czarna Jucha – Zły duch SPHERE – INFERNO Devilpriest – Where I Am the Chalice, Be Thou the Blood
divider

imprezy

24/09/2026 – Dom Zły + Sow The Seed, Reap The Fear + Treny 19/09/2026 – Sznur + Trup + Kids Drown In Silence 18/09/2026 – Doogie White & Polish Chapter – 30 Years of „Stranger in Us All” 10/09/2026 – The Laws playing Sarcófago + Herzoga + Sznyt 18/10/2026 – Onslaught + The Prophecy 23 + Toranaga UK „The Force From Hell” 19/09/2026 – Autumn Darkness Over Poland: Vermilia + Aether + Domhain + Hangover in Minsk 02/12/2026 – Darvaza + Merrimack + Helleruin + Détresse 17/11/2026 – Fleshcrawl + Avulsed + Violentor „European Carnage Tour 2026” NO SLEEP IN THE BALTICS TOUR 2026 KRUSHFEST 2026 Megadeth + Black Label Society + Testament „Breakout: Hibernation Of The Nations” 28/10/2026 – Wolvennest + Bedsore + support „In The Ruins MMXXVI Tour” 03/10/2026 – XIII. STOLETÍ Gorgon zagra jedyny koncert w Polsce. Francuska legenda black metalu wystąpi w Bydgoszczy 13–14/10/2026 – Belphegor + Krisiun + Asagraum 15/10/2026 – Misþyrming + Necrowretch + Profanation + Gorrch 25/10/2026 – Behemoth + Dimmu Borgir + Dark Funeral Naród Zjednoczony w Moshu – Terrordome, KomutatoR i Blindfolded jesienią w Opolu i Częstochowie 17/10/2026 – Der Weg Einer Freiheit “INNERN 2026” + Conjurer + Brnjsmin 16–18/10/2026 – Oranssi Pazuzu + Múr 17–18/11/2026 – Imperial Triumphant + Knoll Accept będą świętowali 50-lecie istnienia na jedynym koncercie w Polsce!
divider

patronujemy

Tabernaculum
divider

współpracujemy

Deformeathing Prod. Sklep Stronghold VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Wydawnictwo Muzyczne Pscho SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty