Paroxysmal Descent – Paradigm of Decay
(19 maja 2026, napisał: Prezes)

„Paradigm of Decay” to wznowienie materiału pierwotnie wydanego w 2009 roku i już po kilku minutach wiadomo, że nie będzie to rzecz dla każdego. Paroxysmal Descent to jednoosobowy projekt Australijczyka ukrywającego się pod ksywą Mordance, którego można kojarzyć również ze Spiritu Mors – projektem wydanym przez Under The Sign Of Garazel Productions. I przyznam szczerze, że to właśnie Spiritu Mors bardziej przypadł mi do gustu. Paroxysmal Descent jest jeszcze bardziej surowy, bardziej monotonny i zdecydowanie mniej „przystępny” – o ile w ogóle można używać takiego słowa przy tego typu muzyce.
Brzmienie przypomina demówki z początku lat 90. – jest brudne, chropowate, charczące i kompletnie nieprzyjazne dla słuchacza. Sama muzyka zresztą również. To black metal przesiąknięty grobowym chłodem i depresyjną atmosferą. Co ciekawe, całość bardziej kojarzy się z mroźną Skandynawią albo polskim undergroundem sprzed trzech dekad niż ze słoneczną Australią. Choć z drugiej strony… w 2009 roku do lat 90. było przecież znacznie bliżej niż nam obecnie do 2009.
Muzycznie dominuje średnie tempo i wolniejsze, melancholijne fragmenty. Tremola płyną jednostajnym nurtem, gdzieś w tle monotonnie tłucze perkusja, a wokale skrzeczą i charczą lodowatym chłodem. I choć na papierze brzmi to jak zarzut, to w praktyce działa całkiem hipnotyzująco. Ta muzyka nie próbuje przyciągać chwytliwymi motywami czy rozbudowanymi aranżacjami – wręcz przeciwnie, odpycha i męczy swoją beznadzieją. Melodyjnych momentów mamy tutaj niewiele, podobnie jak jakichś wyraźnie wyróżniających się riffów. Największym atutem pozostaje atmosfera: ponura, depresyjna i kompletnie pozbawiona światła.
Od czasu do czasu pojawiają się oszczędne klawiszowe plamy, przywodzące momentami skojarzenia z Burzum. Czwarty utwór pełni rolę minimalistycznego przerywnika, bardziej budującego klimat niż faktycznie rozwijającego muzykę. Na końcu dostajemy jeszcze bonus z innej sesji nagraniowej i różnicę słychać od razu – brzmienie jest odrobinę łagodniejsze, pojawia się więcej klawiszy, a wokal wypada nieco inaczej.
Nie jest to materiał odkrywczy ani specjalnie oryginalny. Wręcz przeciwnie – to bardzo świadome zanurzenie się w estetyce surowego black metalu pierwszej połowy lat 90. Kto lubi takie granie, ten prawdopodobnie od razu zrozumie, o co tutaj chodzi. Reszta odbije się od tego lodowatego muru bardzo szybko.
Wyd. Under the Sign of Garazel Productions, 2024
Lista utworów:
1. Loathing
2. Beyond the Threshold
3. Throes of Abjection
4. (Of Manifest Attrition)
5. Paradigm of Decay
6. …Pain More Real
7. Blades of Negation
Ocena: +7/10


































