Chaos Over Cosmos – The Hypercosmic Paradox
(16 maja 2026, napisał: Prezes)

Chaos Over Cosmos od początku był projektem idącym raczej własną drogą i wygląda na to, że Rafał – głównodowodzący tym międzygwiezdnym okrętem – nadal konsekwentnie prowadzi go w kierunku znanym chyba tylko sobie. „The Hypercosmic Paradox” to kolejny krok w stronę muzyki jeszcze bardziej hermetycznej, odhumanizowanej i zwyczajnie nieprzyjaznej dla przeciętnego słuchacza. Jeśli ktoś wcześniej narzekał, że Chaos Over Cosmos bywa przekombinowany, to tutaj raczej nie zmieni zdania.
Brzmienie jest wręcz chirurgicznie wyczyszczone i wygładzone. Mnóstwo postprodukcji, studyjnych sztuczek i sterylności – dokładne przeciwieństwo tego, co lubią wyznawcy „trve” metalu spod znaku piwnicy, kasety magnetofonowej i „pierdzenia komara w lesie”. Paradoksalnie jednak takie hiper-nowoczesne, precyzyjne brzmienie potrafi zmęczyć uszy bardziej niż najbardziej zagrzybiała black metalowa produkcja. Wszystko tutaj wydaje się nienaturalnie dokładne, wręcz laboratoryjne. I chyba właśnie o taki efekt chodziło.
Największe wrażenie – albo największy ból głowy – robią gitary. Solówek jest absurdalnie dużo i momentami sprawiają wrażenie, jakby nagrano je normalnie, a potem odtworzono na prędkości x1,5. Są chore, gęste, pokręcone i kompletnie odklejone od klasycznego myślenia o metalowym riffowaniu. Jedni nazwą to zwykłym onanizmem na gryfie i pewnie częściowo będą mieli rację. Z drugiej strony ten chaos ma tu jednak swoją logikę – to nadal są utwory, a nie jedno niekończące się solo pod automatem perkusyjnym. Choć trzeba przyznać, że chwytliwych czy bardziej melodyjnych momentów jest chyba jeszcze mniej niż na poprzednich płytach projektu. Owszem, trafiają się przestrzenne, wręcz przebojowe fragmenty, ale tym razem zdecydowanie bardziej schowane pomiędzy technicznymi wygibasami.
Elektronika ponownie odgrywa ważną rolę, choć nadal pozostaje raczej dodatkiem niż głównym składnikiem tej muzyki. Fundamentem są oczywiście gitary i wszechobecna instrumentalna ekwilibrystyka. Perkusja to wciąż automat – miejscami ciekawie zaaranżowany, ale bardzo często ograniczający się do hiper-prędkości stanowiących podkład pod te wszystkie kosmiczne popisy gitarowe. Zmienił się też wokalista. Tym razem dostajemy najbardziej agresywny wokal w historii Chaos Over Cosmos – praktycznie bez czystych partii, za to z przewagą screamów i growli, które dobrze wpisują się w tę bezduszną, mechaniczną wizję całości. Wokale tradycyjnie pozostają raczej tłem niż centralnym punktem muzyki.
To bardzo niszowe granie i raczej nigdy nie będzie miało wielu zwolenników. Ale mimo wszystkich zastrzeżeń trudno nie docenić konsekwencji i wyraźnej wizji stojącej za tym projektem. Chaos Over Cosmos nadal brzmi jak międzygwiezdna komunikacja przechwycona gdzieś daleko poza orbitą normalnego metalu.
Wyd. self-released, 2025
Lista utworów:
1. Nostalgia for Something That Never Happened
2. When the Void Laughs
3. Event Horizon Rebirth
4. The Cosmo-Agony – Requiem
5. The Fractal Mechanism
Ocena: +7/10



































