Hekatomb – Crone Time Comes. This Life Comes to an End
(5 listopada 2020, napisał: Prezes)

Zacznijmy może od tego, że już na samym początku Hekatomb mnie zaskoczył i to pozytywnie. Wcześniej nie słyszałem o tej kapeli, opisywany tu materiał jest bodaj ich debiutem, nie spodziewałem się więc jakichś fajerwerków… Pierwsze wrażenie zrobili jednak bardzo dobre, a to za sprawą oprawy graficznej. Materiał ten wydany został własnym sumptem, ale widać, że zespół mocno się do tego przyłożył. Schludnie ogarnięta graficznie wkładka, ciekawe zdjęcia w środku i błyszczący papier. Za to wszystko duży plus. Szkoda, że równie mocno zespół nie przyłożył się do brzmienia, bo gdy po raz pierwszy przesłuchiwałem ten materiał to właśnie płaska i jakaś taka bez mocy produkcja trochę drażniła moje uszy. Poza tym jednak „Crone Time Comes…” jawi się jako całkiem solidny, choć może mało zaskakujący debiut. Ich muzyka to black metal, czerpiący raczej z klasycznych wzorców, zarówno tych norweskich, jak i tych greckich. Dużo dobrych riffów, odrobina melodii, sporo mieszania tempami (jak na ten gatunek) i ciekawa, rytualna atmosfera, wspierana klawiszowymi tłami. Generalnie to raczej nic odkrywczego tutaj nie znajdziemy, choć w paru momentach (szczególnie w ostatnim utworze) słychać doskonale, że chłopaki (a może dziewczyny? w sumie nie wiem bo anonimowi…) mają pomysł na swoje granie i potrafią wykrzesać naprawdę fajne patenty. Bardzo dobrze wypada też zimny, nienawistny, skrzek, momentami urozmaicony nieco bardziej zrozumiałymi, niższymi wokalami. Naprawdę dobrze się tego wszystkiego słucha, choć wydaje mi się, że z bardziej dopracowanym, cięższym brzmieniem ten materiał kosiłby jeszcze skuteczniej. Nie ma jednak na co narzekać, trzeba spokojnie wypatrywać kolejnego wydawnictwa Hekatomb, bo powinno być ciekawie.
Wyd. self-released, 2020
Lista utworów:
1. Intro
2. Larval
3. Calcinating the First Kavod
4. Mother of Grief
5. Sacrament Inverted
Ocena: -7/10


































