Conquest Icon – Empire of the Worm

(21 maja 2020, napisał: Prezes)


Conquest Icon – Empire of the Worm

Dziesięć długich lat musieliśmy czekać na następcę wybornego „Hellspire”. Wiadomo, że ten zespół to raczej taki projekt, wszyscy gdzieś tam sobie pogrywają w innych kapelach to i spotkać się przy tworzeniu nowych rzeczy nie było pewnie sposobności. Cóż, ważne jednak, że w końcu chłopakom się udało i wypluli z siebie drugi, naprawdę dobry krążek. Od czasu debiutu sporo się zmieniło w Conquest Icon, przynajmniej wizualnie. Stare logo zastąpiło nowe, bardziej oldskulowe, także okładka wyraźnie nawiązuje do staroszkolnych, death metalowych klimatów. A czy zmieniła się muzyka? Tutaj zmieniło się niewiele, ale i chyba zmiany potrzebne nie były, bo ich death metal oldskulowy był od początku. „Empire of the Worm” zaskoczenia w tym temacie żadnego nie przynosi, po prostu morduje tak jak dotychczas mrocznym, mocno osadzonym w kanonie gatunku death metalem. Na pewno nie jest to materiał, który będzie przecierał jakieś nowe muzyczne szlaki. Zamiast tego dostajemy całą masę pomysłów i zagrań, za które ja tak cenię sobie ten gatunek. Jest pełno świetnych riffów, dużo przemieszczania się pomiędzy szybkimi i średnimi tempami (ze wskazaniem na te pierwsze), jest też duszny i lepki klimat. Do tego dużo naprawdę fajnych, motorycznych momentów do pomachania dynią, świetne wokale (patent z growlem i ponakładanymi na niego wysokimi krzykami jak zawsze robi robotę) oraz klarowne, chyba lepsze niż na poprzedniej płycie, ale cały czas mocno zabrudzone brzmienie. Może nie ma tu jakichś super przebojowych motywów, które można by nucić przy goleniu, ale to przecież death metal a nie rurki z kremem. Mamy jednak kilka „zapamiętywalnych” kawałków, jak chociażby „Unholy Death Metal”, który już z nazwy wygląda na death metalowy hymn.

Krótko mówiąc, ja jestem z tego krążka zajebiście zadowolony. Nie ma tu jakichś nowomodnych poszukiwań, odjazdów w inne stylistyczne rejony, jest po prostu krwisty i łamiący kości death metal, czerpiący garściami z klasyki, ale zajebiście dobrze skomponowany. Słychać że jest zagrany z serca, z miłości do takiej muzy i bez pośpiechu, a nie „bo wytwórnia kazała”. Na następny taki album warszawiaków ja poczekam choćby i kolejne 10 lat.

 

Wyd. Godz ov War Productions, 2020

 

Lista utworów:

 

1. Vermin
2. Sacrificial Circle
3. Deathlike Shadows Rising
4. Unholy Death Metal
5. Empire of the Worm
6. Toward Darkness
7. Behold the Flames of Hell
8. Pilgrim of Doom
9. Crown the Beast
10. Here and Beyond

 

Ocena: +8/10

 

https://www.facebook.com/ConquestIcon/

divider

polecamy

Nekkrofukk – Antikkrist Venomous Uteroplacental Injekktor of Goat Semen & Mephistophallus Thermonukklear Messiah Violation PLANET HELL – 2019 MISSION TWO CELL – ANCIENT INCANTATIONS OF XARBOS Martwa Aura / Odour of Death – Credo in Mortem
divider

imprezy

Loneliness Tour / LaNina Knock Out Productions prezentuje koncert Amon Amarth w Warszawie! Ancient Rites na dwóch koncertach w Polsce Ancient i Acherontas na dwóch koncertach w Polsce Bratnia Krew – trasa koncertowa Velesar Piąta edycja wrocławskiego festiwalu została odwołana! Mystic Festival 2020
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

Ukazał się 27 numer Musick VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty