Nomad – Tetramorph

(17 października 2015, napisał: Paweł Denys)


Nomad – Tetramorph

Oczekiwanie na nowe wydawnictwa Nomad zawsze niemiłosniernie się dłuży. Nie inaczej było teraz, bo też od ostatniego albumu minęło już sporo czasu. Tymczasem zespołowi udało się przygotować krótkie wydawnictwo, które przynajmniej na chwilkę powinno zaspokoić głód wszystkich tych, którzy wciąż czekają na nowe dźwięki zespołu. Nie, nie czekałem jakoś niecierpliwie, ale gdy tylko pojawiła się informacja o dacie premiery „Tetramorph”, wiedziałem że ten materiał sprawdzę. Już wcześniej zdążyłem się przekonać, że dźwięki produkowane przez ten ansambl nie są bylejakie. Nigdy tak nie było i ciągle nie jest. „Tetramorph” przynosi muzykę, która ma pełne prawo się spodobać, i być może przysporzyć zespołowi nowych zwolenników. Mamy tu zaledwie cztery kawałki, ale prezentują one całe spektrum możliwości i inspiracji zespołu. Znajdziecie tu wszystko to, co u nich jest najlepsze. Inną sprawą jest to, że utwory same w sobie są istnymi petardami. No prawie, bo zamykający wydawnictwo „Tetraearth”, to kawałek spokojniejszy, z lekka uduchowiony, który pozwala wręcz idealnie zamknąć materiał i wzmóc uczucie niedosytu. To, co dzieje się wcześniej, jest bez dwóch zdań czystą rewelacją, żeby nie napisać, że czymś znacznie więcej. I nieważne, czy mówimy tu o zdrowym metalowym przyłożeniu, czy też o skrętach w bardziej klimatyczne rejony. Klasa, z jaką to wszystko zostało zaaranżowane i wykonane, nie pozwala mi nawet na moment kręcić nosem. Wręcz przeciwnie, wolę podczas słuchania „Tetramorph” pomlaskać z zachywtu zarówno nad pojedynczymi fragmentami, jak i w szerszym spojrzeniu nad całością. Czy może jednak być inaczej, gdy naprzykład taki „Tetrawater” od początku atakuje tak fenomelnymi riffami i rytmami, które mają większą siłę wybuchu i rażenia niż kilka kilogramów trotylu? No ja myślę, że inaczej być nie może i przekonacie się o tym, gdy tylko sięgniecie po te wydawnictwo. Mam też wrażenie, że Nomad za wszelką cenę chciał tu upchać wszystko to, co tylko mogli. Nie uświadczycie tu jednak żadnego przekombinowania, a wręcz przeciwnie. Wyczucia mogliby zespołowi pozazdrościć najwięksi zawodnicy na metalowej scenie. Zmierzając powoli do końca, napiszę jeszcze tylko, że „Tetramorph” jest wydawnictwem, z którym trzeba wręcz jak najprędzej się zaznajomić. Chyba nikt z nas nie lubi, jak dobra muzyka mu przejdzie koło nosa (ucha?), zwłaszcza przez własną ignorancje. Nie bądźcie więc ignorantami i wejdzcie czym prędzej w kontakt z nowym wydawnictwem Nomad. Szczerze polecam taki krok.

 

Wyd. Witching Hour Productions, 2015

 

Lista utworów:

 

1. Tetrawind
2. Tetrawater
3. Tetrafire
4. Tetraearth

 

Ocena: +8/10

 

 

https://www.facebook.com/NomadNomadichell?fref=ts

 

 

 

 

 

 

 

divider

polecamy

Martwa Aura / Odour of Death – Credo in Mortem BLACK MASS – WARLUST Entropia – Vacuum Moonreich – Fugue
divider

imprezy

Killsound metal fest. Black Waves Fest vol.4 DESTROYERS wraca na Śląsk po ponad 25 latach! koncerty Frightful SeaFall, Bloodisle, Faith Lost Jungle Rot i Une Misere na wspólnym koncercie w Polsce koncerty Mastemey Behemoth: Trasa “Ecclesia Diabolica Baltica” Prog In Park III Foad Fest III Philip H. Anselmo & The Illegals “Pantera Set” w Warszawie Wszystkie zespoły MYSTIC FESTIVAL 2019 znane Moonspell i Rotting Christ w Polsce Deströyer 666 i Dead Congregation w Polsce
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Nowy numer Musick gotowy. Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty